Torgelow patrzy na Szczecin

Miasto, które dźwiga się z zapaści
Torgelow patrzy na Szczecin
RALF Gottschalk znowu został porwany! Rozbójnik Hase związał mu ręce, bezceremonialnie zaciągnął nad rzekę, wsadził do łodzi i przy pomocy kompanów wywiózł za miasto. Jak co roku zażądał okupu i jak co roku go nie otrzymał. Cóż miał robić? Puścił ofiarę wolno. Ale miasteczko Torgelow wie, że za rok znów spróbuje obrabować miejską kasę.
Jeśli jechać ze Szczecina samochodem przez przejście graniczne w Dobieszczynie, do Torgelow jest 55 kilometrów, a jeśli przez Lubieszyn i Pasewalk - trochę dalej. Można też pojechać pociągiem, ale z niewygodną przesiadką w Pasewalku (kiedyś nie było aż tak źle), można autobusem niemieckiej linii 706 sprzed szczecińskiego zamku, z przesiadką w Eggesin. Jakkolwiek jechać do Torgelow – jest blisko.
Miasto leży między Pasewalkiem, Eggesinem a Ueckermünde, przepływa przez nie rzeka Uecker, otaczają je lasy, łąki i torfowiska. Najstarszą osadę założyli tu Słowianie, a nazwa „castrum Turglowe” wymieniona została po raz pierwszy w dokumencie margrabiów brandenburskich, Otto IV i Konrada, wystawionym w 1281 r. Pod koniec XV wieku Torgelow zostało włączone do Księstwa Pomorskiego, choć i wcześniej bardziej z nim było związane niż z margrabiami.
Bagna i lasy sprawiły, że w średniowieczu było trudne do zdobycia. Dlatego spokojnie mógł czuć się tu ród zuchwałych rycerzy-rozbójników o zupełnie niezuchwałym nazwisku Hase. Nie przejmując się nazwiskiem, łupili kupieckie karawany i mieli ciągłe zatargi z książętami Pomorza i Meklemburgii. W 1464 r. próbował ich okiełznać książę Warcisław X, zaprawiony w bojach, potem jego bratanek Bogusław X i Ulrich, książę Mecklemburgii-Stargard. Ich połączone siły szczelnym pierścieniem otoczyły Torgelow, którym władał wtedy Zacharias Hase. Głodem zmusiły go do podpisania ugody.
Życie z bagien
OKRUTNA dla Księstwa Pomorskiego wojna 30-letnia całkowicie zniszczyła Torgelow. Nie ocalał żaden z mieszkańców. Po pokoju westfalskim Pomorze Przednie włączone zostało do Królestwa Szwecji. Szwedzi sprowadzili osadników z Inflant i Finlandii, którzy Torgelow odbudowali, a właściwie zbudowali na nowo. Po wojnie północnej (1720 r.), jak duża część Pomorza Przedniego ze Szczecinem, zostało włączone do Królestwa Prus.
W połowie XVIII w. znalazła się nowa funkcja dla bagien. Okazało się, ruda bagienna, w którą były bogate, zawiera szczególnie dużo żelaza. Król Prus Fryderyk II wydał specjalne przywileje i zaczęła się intensywna eksploatacja bagien. Wkrótce miasto było już regionalnym centrum przemysłu metalowego, powstawała odlewnia za odlewnią, a pod koniec XIX wieku było ich w Torgelow czternaście. Pracowały także na potrzeby Szczecina. W czasach obu wojen mocno wykorzystywał je przemysł zbrojeniowy.
Tereny wokół miasta zamieniły się w poligony wojskowe. Tak jest do dziś, choć poligonów jest już znacznie mniej, bo też i w Torgelow, mieście przez lata garnizonowym, nie ma już tak dużo wojska. Zmalała liczba miejsc pracy i mieszkańców. Jeszcze kilkanaście lat temu było ich tu 14 tysięcy, dziś jest 9,5 tysiąca. Miasto musiało się zmienić.
Gdy jest się na dnie...
W POŁOWIE lat dziewięćdziesiątych bezrobocie w Torgelow było astronomiczne - oficjalnie 30 proc., a nieoficjalnie - znacznie więcej. Szerokim echem odbił się wówczas pomysł tutejszych radnych, którzy stwierdzili bez ogródek i dosłownie, że miasto jest na dnie. Jaki wyciągnęli z tego wniosek? Prosty i nieodkrywczy: teraz można się już tylko odbić. Odkrywcze było to, że powołali unikatowy Instytut Torgelow, którego zadaniem było szukanie sposobów na odbicie skuteczne. W sukurs szły niemałe dotacje federalne.
– Instytutu Torgelow dziś już nie ma – mówi z żalem Ralf Gottschalk, burmistrz miasta. Ale też dodaje, że bezrobocie jest teraz znacznie mniejsze, oficjalnie około 15 procent.
Żeliwne patelnie
NIGDZIE, od Słupska po Gorzów, Berlin i Rostok, nie kupi się takich patelni jak w Torgelow. Ani takich pojemników do chłodzenia szampana czy wina – ciężkie, masywne, ale też kruche.
– Jeśli upuści pan na posadzkę, pękną – mówi uśmiechnięta recepcjonistka w holu odlewni w Torgelow. – Czy mam w domu? Mam. Nie są tanie, ale do smażenia niezastąpione.
Myli się jednak ten, kto myśli, że odlewnia w Torgelow żyje z produkcji żeliwnych patelni. Jest ona jednym z największych i najnowocześniejszych na świecie producentów metalowych części do wiatrowni energetycznych. Praca jest tu ciężka, jak w każdej odlewni: gorąco, mroczno, czarno, bo wszędzie jest czarny piasek i czarne formy do odlewów. Najcięższe elementy, jakie tu się produkuje, ważą do kilkunastu ton. Wywożone są do odbiorców specjalnymi transportami.
Burmistrz Gottschalk urodził się w Torgelow, w domu rodzinnym naprzeciwko odlewni jego dziadka. W 2006 r., gdy miasto obchodziło jubileusz 250-lecia uruchomienia pierwszej odlewni, w centrum, blisko rzeki Uecker, odsłonił pomniczek odlewnika.
Z fotelami w świat
W TRZECH strefach przemysłowo-inwestycyjnych otaczających miasto jest kilkadziesiąt różnych firm. Produkuje się tu m.in. pływające mariny, łatwe do zamontowania w każdym porcie, bardzo popularne w wielu krajach fotele... telewizyjne, specjalnie regulowane, przydatne m.in. dla osób starszych. Są tu fabryki mebli, nowoczesnych urządzeń elektrycznych, olejów mineralnych, dachów, wyposażenia ogrodów, są salony samochodowe, call-center zatrudniające 250 osób, stacje diagnostyczne.
– Czy są wolne miejsca pracy?
– Dla specjalistów – mówi Ralf Gottschalk. – Firmy takie jak odlewnia same dbają o kadry. Zatrudniając młodych ludzi, często subwencjonują im studia w niezbędnym dla nich kierunku.
Windą na pierwsze piętro
CZĘŚCIĄ odlewni jest nowoczesna łaźnia. Jako że odlewnia nie należy do zakładów cichych, od osiedla mieszkaniowego oddzielają ją dźwiękochłonne kurtyny.
W mieście przebudowuje się postenerdowskie bloki. Niejeden z nich został już rozebrany, bo nie miał w nim kto mieszkać. Wyjazdy młodych ludzi do landów zachodnich, Szwajcarii i Holandii, gdzie żyje się wygodniej i zarabia lepiej, nie ustają. Od 1990 r. z całej dawnej NRD wyjechało na zachód 1,2 mln ludzi.
– Przerabiamy całe wnętrza postenerdowskich mieszkań. Stają się wtedy bardziej ludzkie – mówi Gottschalk.
Nowe budynki wielorodzinne, na przykład na urokliwym osiedlu nad rzeką Ucker, choćby były tylko piętrowe, mają windy. To jest standard, którego tu się bardzo przestrzega – każde mieszkanie musi byś dostępne dla każdego, a więc i dla osób na wózkach, starszych i niepełnosprawnych.
Ulubione miejsca w Szczecinie
– LUBIĘ Szczecin – mówi Gottschalk. – I wiem, że wielu mieszkańców Torgelow też. Jeżdżą na zakupy, ale też do filharmonii i mają w Szczecinie swoje ulubione miejsca i kawiarnie. Traktujemy Szczecin jak regionalną metropolię. Ja też często w nim bywam, m.in. na spotkaniach rotarian, z którymi się związałem. U nas bardzo często widuję burmistrza Polic Władysława Diakuna. On tu ma wielu znajomych.
– Czy dużo Polaków przyjeżdża do Torgelow?
Bożena Strenger, Polka pracująca w Urzędzie Miasta, mówi, że dużo, zwłaszcza latem. – Są u nas baseny z podgrzewaną wodą i zjeżdżalniami. Przyjeżdżają całe rodziny, wracając na przykład z zoo w Ueckermünde – mówi.
Przyjeżdżają też do znanego już Ukranenlandu, zrekonstruowanej wioski słowiańskiej, dobrze znanej między innymi w Wolinie. Można tu poznawać życie dawnych Słowian, można pływać starymi statkami, które według sposobów sprzed wieków buduje stocznia w Torgelow.
W centrum obok ruin zamku zburzonego podczas wojny 30-letniej jest Castrum Turglowe – odtworzone średniowieczne miasto. – Powstało dzięki miejscowym pasjonatom – mówi Gottschalk.
Castrum Turglowe i Ukranenland wymyślił piętnaście lat temu Wolfgang Schubert. Konsultantem był prof. Władysław Filipowiak.
– W Castrum Turglowe mamy chaty wzorowane na wczesnośredniowiecznych chatach ze Stralsundu, Gdańska, Lubeki – dodaje Hartmut Schneider, szef skansenu.
Burmistrz nie odda kasy
DOM przy Śluzie (Haus an der Schleuse) to ośrodek spotkań wojska z mieszkańcami, otwarte centrum edukacyjne, kulturalne, rekreacyjne (kręgielnie, bilard, sauna), ekumeniczne, dobra restauracja, hotel. W przestronnej sali na kilkaset osób organizowane są koncerty muzyki poważnej.
Koncerty rockowe i rozrywkowe, bardzo znanych często zespołów i solistów, organizowane w hali widowiskowej, która może pomieścić osiem tysięcy osób. W całych Niemczech znani są zapaśnicy z Torgelow. Wśród piłkarzy Gryfa, którzy grają w oberlidze, są także Polacy.
Miasto organizuje doroczne festyny: Festyn Mostów, spotkania w Ukranenlandzie, a w środku lata festyn historyczny w Castrum Turglowe. Zjeżdża się wtedy okoliczne rycerstwo: konno, ale na motorach też. Łodzią przypływa rozbójnik Hase, czyli Hartmut Schneider.
– W przyszłym roku znowu pana porwanie?
– Na pewno, bo od tego zaczyna się festyn – mówi Ralf Gottschalk. – Ale miejskiej kasy mu nie oddam.
Jak jest w Torgelow?
JEŚLI przez małe miasta przejeżdżać szybko, rzadko bywają ciekawe. Jeśli się w nich zatrzymać, choćby na klika godzin, może być inaczej. Tak jest w Torgelow, 55 kilometrów od Szczecina?
- Uważnie patrzymy na Szczecin - mówi na koniec burmnistrz Gottschalk. - To dla nas najbliższa metropolia.
Bogdan TWARDOCHLEB

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 08.10.2010