Karol z Krainy Rogatych Dusz. Opowieść o przyjaźni i rewolucji, cz. 3

Polityka "szokowej terapii" Leszka Balcerowicza - przerażała. To było trzęsienie nieba - nie tylko dla Karola Modzelewskiego; także dla nas wszystkich - ludzi "Solidarności". Jednak różne były nasze reakcje. Jacek Kuroń - nie bez krytycznego dystansu - popierał tę politykę; także i ja tę politykę popierałem. Modzelewski był jej konsekwentnym krytykiem od samego początku. Widział w niej drogę do katastrofy - gospodarczej i społecznej; widział w niej także źródło potencjalnego autorytaryzmu. Nie podzielałem tych czarnych wizji Karola, choć w wielu kwestiach szczegółowych przyznawałem mu rację (np. w sprawie reprywatyzacji). Natomiast zupełnie nie podzielałem jego poparcia dla dzikich strajków, choć popierał go w tej materii - od pewnego momentu - Jacek Kuroń.
Różniliśmy się jednak w tym, co było najważniejsze: Modzelewski był zdania, że trzeba porzucić politykę "wielkiego skoku" Balcerowicza i powrócić na drogę stopniowych przekształceń, które muszą trwać wiele lat. Natomiast ja należałem do obrońców polityki Balcerowicza, choć także byłem zdania, że należy ją korygować.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75515,9841110,Karol_z_Krainy_Rogatych_D...
Veröffentlichung/ data publikacji: 29.06.2011