Cudowna moc Theomima

Oryginał tekstu: Märkische Oderzeitung, 17./18.3.2012, Dietrich Schröder
http://www.instytut.net/fileadmin/pdf_2012/Mozartikel.pdf
http://www.transodra-online.net/de/node/16788

Tłum. Ania Zinserling

Stary franfurcki Cmentarz Żydowski, który od 1945 należy do polskich Słubic, zawdzięcza swoje ponowne odkrycie jednemu rabinowi z Nowego Jorku jak i zaangażowanym badaczom regionalnym i studentom Uniwersytetu Europejskiego Viadrina.
Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, dlatego też po śmierci należy mu się szacunek – tak naucza religia żydowska. Cmentarze to dla Żydów miejsca wieczne, zmarli wszystko wiedzą, rozmawiają ze sobą i nadal należą do wspólnoty żywych. Jak głosi jedna ze znanych legend Żydów wschodnioeuropejskich, przed laty pewna gmina chciała się osiedlić na nowym miejscu. Wtedy jednemu z jej członków ukazał się we śnie zmarły i zaczął go upominać: „Nie opuszczajcie nas! Cieszymy się, kiedy odwiedzacie nas na cmentarzu. Wiedzcie, że jeśli nas opuścicie, zginiecie“. Żywi nie usłuchali przestrogi i wszyscy zginęli.

Starego cmentarza we Frankfurcie nad Odrą, który leży na południowym krańcu dzisiejszych Słubic – niegdyś frankfurckiego przedmieścia Dammvorstadt – Żydzi nie opuścili dobrowolnie. Prześladowani w okresie nazistowskich Niemiec, zostali wygnani lub wymordowani, choć żyli i chowali zmarłych w tym nadodrzańskim mieście od jego zarania, tj. od XIII wieku.

„Mimo zbrodni popełnionych na Żydach frankfurckich, ich cmentarz przetrwał nazizm prawie niezniszczony “, opowiada Eckard Reiß, który urodził się we Frankfurcie w 1941 roku – jak dumnie dodaje – „w piątym pokoleniu“. Jego przodkowie pokojowo współżyli z żydowskimi sąsiadami, licznymi szanowanymi kupcami, lekarzami, technikami lub – jak wtedy mówiono – bankierami. Po I wojnie światowej na cmentarzu wzniesiono nawet pomnik 13 Żydom, żołnierzom z Frankfurtu, którzy polegli za ojczyznę. Kiedy Eckard Reiß, technik telekomunikacji, w 1965 roku po raz pierwszy odwiedził Słubice na zaproszenie swojej koleżanki, na cmentarzu znajdowało się jeszcze ponad 1.000 nagrobków. Świadczą o tym wykonane wtedy przez niego zdjęcia. Niszczenie rozpoczęło się dopiero w latach 70-tych. „Z powodu otwarcia przejścia granicznego w Słubicach i znaczącego wzrostu ruchu turystycznego, konieczna jest niezwłoczna likwidacja cmentarzy żydowskich w Rzepinie i Słubicach, tym bardziej, że leżą one na głównych trasach turystycznych“ – tak brzmiała wydana na piśmie decyzja ówczesnych władz partyjnych w Zielonej Górze, przechowywana do dzisiaj w Archiwum Państwowym. Liczące wiele stuleci macewy zostały porozbijane lub głęboko zasypane ziemią. Na części terenu, zniwelowanej spychaczami, zbudowano staropolski zajazd. Wydawało się, że pamięć o cmentarzu przeminie.

Dopiero ćwierć wieku później, dokładnie w 1999 roku, nastąpiło wiele nieoczekiwanych wydarzeń. Najpierw pojawił się Berel Polatsek, chasydzki rabin z Nowego Jorku. Kieruje on w Ameryce instytucją o nazwie Pri Megadim. Pri Megadim – po polsku „szlachetne owoce“ – to jednocześnie tytuł księgi, napisanej przed z górą dwustu laty przez najwybitniejszego rabina, jaki nauczał we Frankfurcie.

Nazywał się Joseph ben Me’ir Theomim, a swoje dzieło poświęcił zasadom koszerności, które do dziś są ważnym przedmiotem w edukacji rabinów. Theomim stał na czele gminy frankfurckiej od 1781 do 1792 roku i już za życia uchodził za wielkiego uczonego. W późniejszych czasach w rocznicę jego śmierci 10 dnia miesiąca ijar, czyli zwykle pod koniec kwietnia lub na poczatku maja, czciciele odbywali do grobu zmarłego pielgrzymki. Ustały one dopiero po przejęciu władzy przez hitlerowców.

Zrazu Polatsek na próżno szukał w Słubicach śladów po grobie Theomima, w dawnym zajeździe urządzono tymczasem dom publiczny. Oburzony Polatsek zwrócił się w kilka miesięcy później do Leszka Millera, kiedy ówczesny premier Polski przyjechał z wizytą do USA, mówiąc o „hańbie Słubic“. W 1999 roku odnalazły się także trzy kamienie nagrobne. Odkrył je na wysypisku śmieci pod lasem koło Słubic Roland Reimann, Niemiec żyjący w Polsce. Frankfurt i Słubice przypomniały sobie również wspólnie o 600-leciu pierwszej wzmianki na temat cmentarza, zapisanej w dokumentach w 1399 roku. Z tej okazji w historycznym miejscu umieszczono kamień pamiątkowy, nie wiedząc, jakie tajemnice odkryje jeszcze ziemia. Polatsek nie dawał za wygraną. Powołał w Nowym Jorku Komitet Odnowy Cmentarza Żydowskiego w Słubicach i zaczął zbierać na ten cel datki. Po naganie, jakiej udzielił polskiemu premierowi, przygraniczne miasto dostało z Warszawy pieniądze na zakup terenu dawnego cmentarza i działki klubu nocnego, który wkrótce zamknięto.

Obecnie właścicielem terenu jest warszawska Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Dzisiaj w Polsce znanych jest ok. 1.200 cmentarzy żydowskich, co trzeci z nich został jednak całkowicie zniszczony, a wiele zachowało się tylko w szczątkowej postaci. W niektórych miejscowościach podejmuje się podobne działania jak nad Odrą. W Słubicach prace porządkowe oraz nowe ogrodzenie sfinansował Komitet Berela Polatska i izraelska organizacja Atra Kadisha, która na całym świecie stara się o zachowanie cmentarzy żydowskich. Nie zaniechano również poszukiwania dokładnego miejsca pochówku rabina Theomima i innych grobów. Kilka zdjęć z ocalałego cmentarza, jakie zrobił w 1965 roku Eckard Reiß podczas swoich krótkich odwiedzin w Słubicach, stało się wartościowym źródłem informacji, mimo iż grób Theomima nie zwrócił wtedy jego uwagi. Reiß stał się dla miejscowych Żydów człowiekiem godnym zaufania. Jego zainteresowanie dawnym przedmieściem Dammvorstadt zrodziło się wcześniej – w czasach, gdy jeszcze „jako pędrak siadywałem nad Odrą i nie mogłem pojąć, dlaczego nie wolno się dostać na drugi brzeg“.

W trakcie prac porządkowych jemu i innym zaangażowanym osobom udało się trafić na nagrobki, które podczas wyrównania terenu w 1975 roku przysypano niezbyt grubą warstwą ziemi. „Pierwszy kamień, który odkryłem, leżał tak głęboko “ – opowiada i rozsuwa ręcę na odległość ok. 25 cm. „Leżał twarzą do dołu“ – dodaje, mając na myśli hebrajską inskrypcję. Brzmiała ona: „Tu spoczywa młodzieniec Salman, syn szacownego Jakoba Prausnitza. Odszedł w poniedziałek, do grobu został złożony we wtorek dnia 23 ijar roku 588 według małej rachuby. Niech dusza jego będzie związana w węzeł życia.“ Data z żydowskiego kalendarza to 7 maja 1828 r. Niemal dokładnie w 180 lat później, 12 maja 2008, kamień ustawiono ponownie. Powrócił na pierwotne miejsce dzięki księgom cmentarnym z lat 1677-1866, odkrytym niespodziewanie we Frankfurcie nad Menem. „Była to naprawdę podniosła chwila“ – opowiada powściągliwy zazwyczaj Reiß, teraz wyraźnie wzruszony.

Wreszcie w 2008 r. udało się też po wielu próbach ustalić dokładne miejsca pochówku Theomima i dwóch innych ważnych rabinów. Postawiono na nich kopie dawnych nagrobków. „Ostatecznie pomógł nam ten mały odpływ dla wody deszczowej, widoczny na ulicy” – tłumaczy mi na miejscu Reiß. Na starym zdjęciu widać go dokładnie naprzeciwko grobu. Mały cud w tej zupełnie zdumiewającej historii. Do dziś udało się odnaleźć 30 kolejnych macew.

Nawet uwaga Reißa: „Należałoby gruntownie opisać historię tego cmentarza“, rzucona w rozmowie ze studentami Uniwersytetu Europejskiego Viadrina, zdołała przynieść nieoczekiwany rezultat. „W takim razie zróbmy to razem“, odpowiedziała Magdalena Abraham-Diefenbach z Instytutu Historii Stosowanej. W berlińskim wydawnictwie Vergangenheitsverlag ukazał się właśnie po latach żmudnych badań niezwykły tom „Makom tov – der gute Ort“ („Makom tow – dobre miejsce“).

Do tej historii należy jeszcze dodać, że gmina żydowska we Frankfurcie nad Odrą, którą utworzyli po 1990 roku emigranci z byłego Związku Radzieckiego, otrzymała niedawno nowy cmentarz. Kilka tygodni temu odbył się na nim pierwszy pogrzeb.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.transodra-online.net/de/node/16788/edit
Veröffentlichung/ data publikacji: 17.03.2012