Bez żadnych granic: Artystyczna turystyka?

Rozmowa z Januszem Turkowskim, koordynatorem projektu OFFenes BERLIN

- Skąd się wzięło OFFenes BERLIN ?

- Jest kilka festiwali w Berlinie, m.in.: Transmediale, Cut & Paste i 100 Grad, pokazujących sztukę, która jest tworzona zarówno przez ludzi mieszkających w Berlinie jak i osoby, które tam mieszkają tylko przez jakiś czas i przyjeżdżają do miasta wyłącznie w celach artystycznych. Festiwale te prezentują przedstawienia zespołów off-owych, tworzone jednakże przez artystów z profesjonalnym przygotowaniem, dla których udział w takim przedsięwzięciu jest czymś w rodzaju dodatkowego zajęcia. Taki „off” powoli tworzy się również u nas. Są to grupy złożone z profesjonalnych aktorów, muzyków... i nie mają nic wspólnego z ruchem amatorskim. Pokazanie tego, co robią nasi sąsiedzi, wydaje mi się interesującym doświadczeniem, nie tylko dla publiczności, ale także dla naszych artystów.

- Mieliśmy okazję obejrzeć jak na razie jedną z propozycji. Kiedy reszta?

- Cykl ruszy pełną parą dopiero jesienią. Chcielibyśmy pokazać dwie holenderskie produkcje, jedną autorstwa Dries Verhovena. Będzie to plenerowa inscenizacja z wykorzystaniem przyczepy kempingowej, do której wpuszczane będą co kilkanaście minut dwie osoby - kobieta i mężczyzna. Temat spektaklu dotykać będzie, jak łatwo się domyślić, relacji męsko-damskich. Pokażemy również pracę berlińczyka Lukasa Besucha, który wykorzystuje w swoich przedstawieniach pantomimę.

- A co z językiem spektakli? Nie każdy zna przecież niemiecki...

- Będziemy się starali zorganizować te pokazy tak, aby były jak najbardziej komunikatywne. Wykorzystamy na pewno tłumaczenie w czasie spektaklu, jak to miało miejsce w przypadku KONTRAPUNKTU.

- Jesteśmy interesującym odbiorcą dla zagranicznych twórców?

- Ludzie chcą przyjeżdżać do Polski i się pokazywać. Chcą konfrontować swoją ponadregionalność i ponadjęzykowość w różnych miejscach. Nasza publiczność inaczej reaguje. My więcej obcujemy ze sztuką, która zaprasza do emocjonalnego przeżywania dramaturgii. Reagujemy bardzo entuzjastycznie na to, co dzieje się na scenie. Zachodni teatr, szczególnie niemiecki, jest bardzo synkretyczny, składa się z wielu elementów. Te niezwykłe połączenia muzyki, tańca, tekstu mówionego, pomysłowej scenografii wywołują w nas, oglądających, entuzjazm. Dla zagranicznych artystów jesteśmy wymarzoną publicznością.

- Czy w takim razie to obopólne zainteresowanie może mieć wpływ na zacieśnianie związków na linii Szczecin-Berlin i na odwrót?

- Myślę, że tak. Przez to na pewno więcej ludzi będzie podróżować. Mieliśmy na przykład taką sytuację, że na spektakle niemieckie pokazywane przez nas przychodzili Niemcy, którzy akurat w tym czasie przebywali w Szczecinie. OFFenes BERLIN znaczy „Berlin otwarty”, czyli Berlin, podobnie jak Szczecin, pragnie być miastem otwartym na wszystko. Przy naszej narodowej ciekawości obserwowanie tego, co tam się dzieje, też jest przykładem takiej otwartości.

- Dziękuję za rozmowę.

***

OFFenes BERLIN to nowy projekt Ośrodka Teatralnego Kana - cykl prezentacji niezależnych grup teatralnych, pracujących w Berlinie. Niedawno odbyło się spotkanie z teatrem Schindelkilliusdutschke, który pokazał spektakl zatytułowany „Mondflucht”.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 11.05.2008