Palikotowcy w akcji - Awantura o symbole

Szczecińscy zwolennicy Ruchu Poparcia Janusza Palikota pół godziny przed rozpoczęciem poniedziałkowej sesji rady Szczecina wparadowali na salę obrad przy placu Armii Krajowej z drabiną. Nikt ich nie zatrzymywał. Kilkoro radnych za to przecierało oczy ze zdumienia, gdy postawili ją za stołem prezydialnym, wieszając obok krzyża symbole innych religii - prawosławia (prawosławny krzyż), judaizmu (gwiazdę Dawida) i islamu (półksiężyc), jak również ruchu ateistycznego.
Palikotowcy tłumaczyli, że w ten sposób oddają szacunek innym religiom oraz ludziom o światopoglądzie innym niż katolicki, który w Polsce dominuje. Podkreślali, że przyszli, by zaprotestować przeciwko zawłaszczeniu przestrzeni publicznej, która powinna być wolna od tego rodzaju symboli. Ich zdaniem, są one przejawem nierównego traktowania obywateli, których reprezentantami choćby na szczeblu samorządu gminy są radni.
Przyglądający się akcji radny PiS Leszek Duklanowski był o tyle zdecydowany, że natychmiast poprosił straż miejską o interwencję. W końcu w ruch poszła druga drabina, tym razem „zorganizowana" przez radnych w magistracie. Na jej stopnie wdrapał się Jerzy Sieńko (PO), demontując emblematy dowieszone do krzyża. By nie spadł z drabiny, zgodnie przytrzymywali ją radni Leszek Duklanowski i Łukasz Tyszler (też z PO). To nie koniec zamieszania. W odpowiedzi zwolennicy Palikota wnieśli swoją drabinę i... zdjęli krzyż.
Przewodniczący Rady Miasta Jan Stopyra poprosił palikotowców o opuszczenie sali. Jednocześnie poinformował ich, że w sprawie symboli religijnych mogą złożyć stosowne pismo do Rady Miasta. Takie też wpłynęło na ręce J. Stopyry. Z jego inicjatywy tego samego dnia radni podjęli w reakcji na happening uchwałę w sprawie wystroju sali sesyjnej. Wynika z niej, że ma być zachowane status quo. Oznacza to tyle, że radni usankcjonowali w ten sposób prawo wyłączności dla obecności w niej wiszącego w sali od kilku lat katolickiego krzyża. (mir)
Komentarz: Brak szacunku
Z nadmiaru szacunku dla jednej religii, a z brakiem szacunku dla wyznawców pozostałych wyznań kiedyś samorządowcy powiesili w sali szczecińskiej rady miasta krzyż. Obecności świętego dla większości Polaków znaku nie kontestowano, bo w tym kraju nawet lewica nie bardzo wierzy w zdystansowaną relację między Kościołem a administracją publiczną. Krzyż, choć, jak wierzę, powieszony w dobrej wierze, nawet na katolików nie wpłynął tonująco. Przez lata był świadkiem gorszących debat i niegodnych zachowań. Wczoraj zaś stał się orężem walki politycznej.
W poniedziałek działacze ugrupowania Palikota metodą faktów dokonanych, czyli znów z brakiem szacunku tym razem dla porządku publicznego, powiesili w sali plenarnej rady symbole judaizmu, islamu i niewierzących. Radni z brakiem szacunku dla innych religii i logiki (skoro krzyż wisi, to dlaczego nie inne symbole) gwiazdę Dawida, półksiężyc i atom - znak niewierzących - zdemontowali. Spiralę okazywania sobie braku szacunku zakończyła akcja „palikotowców", którzy w odwecie zdjęli krzyż.
I tak dla potrzeb politycznej hucpy zapomniano o tym, co symbolizują wszystkie znaki. Zapomniano też, że sesja powinna być świętem samorządu. Dowodem, że sami rządzimy sobą lepiej.
Państwo, gmina powinny być dla wszystkich. Wierzących, niewierzących, grubych, chudych, hetero i homo. Z takim samym do nich dystansem i co ważniejsze z takim samym szacunkiem.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 01.03.2011