Miasto da się sportretować

ARTYŚCI z kilku krajów przez dwa tygodnie mieszkali i pracowali w Schwedt. Prace, które stworzyli, można do 8 września oglądać w Galerii „Am Kietz”.
Spichlerz, w którym wcześniej był magazynowany tytoń, jest jednym z niewielu historycznych budynków w Schwedt, które przetrwały drugą wojnę światową nietknięte. Dziś mieści się w nim Galeria „Am Kiez”. Właśnie tam Katarzyna Zimna robiła na kolorowym papierze czarne odbitki swoich rycin.
Trzydziestotrzyletnia artystka z Łodzi, pracująca także w Londynie, to jedna z czternastu uczestników dorocznego, zakończonego właśnie dwudziestego pleneru krajobrazu w Schwedt. Brali w nim udział także artyści z Holandii, Nigerii i Niemiec. Przyjechali nad Odrę, żeby w ciągu dwóch tygodni inspirować się przyrodą i miastem. Motto tegorocznego pleneru brzmiało: „Woda i światło”.
Każdego roku Stowarzyszenie Sztuki w Schwedt (Kunstverein Schwedt e.V.) otrzymuje około czterdziestu zgłoszeń na plener – znacznie więcej, niż jest miejsc. – Wiadomości o nas rozchodzą się tylko pocztą pantoflową – mówi zadowolona organizatorka pleneru, Christiane Wenzel.
Każdy artysta przesyła do Schwedt swoje dossier, którego ocena, dokonywana komisyjnie, decyduje o tym, kto otrzyma zaproszenie. – Zależy nam na różnorodności. Ważny jest międzynarodowy charakter plenerów i wielorakość artystyczna. Oczekujemy na malarzy, grafików, fotografików, reprezentantów innych dziedzin plastyki – podkreśla Christiane Wenzel.
W programie pleneru zawsze są wycieczki do Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry i do rafinerii w Schwedt. Przedsięwzięcie ma finansowe wsparcie miasta, powiatu i landu Brandenburgia. Uczestnicy muszą jedynie zapłacić za dojazd.
Na koniec każdego pleneru wszystkie prace, które na nim powstały, są prezentowane w Galerii „Am Kietz”. Poplenerową wystawę tegoroczną można oglądać do 8 września. – Niestety, nie możemy płacić artystom honorariów. Staramy się to nadrobić naszą serdecznością – mówi Christiane Wenzel.
* * *
Katarzyna Zimna, absolwentka akademii artystycznych w Łodzi i Londynie, jest pod wielkim wrażeniem pleneru. Dowiedziała się od nim od swojego profesora, który doradził jej, żeby wziąć w nim udział.
– Schwedt jest miejscem wielu kontrastów – mówi. – Z jednej strony jest tu przepiękna przyroda, a z drugiej – ponura architektura.
Właśnie na takiej granicy między przyrodą a architekturą znajduje się stary spichlerz. – To jest miejsce z magiczną atmosferą – podkreśla artystka.
Ciepły promień słońca pada przez stare okno na jej biurko. Podoba jej się spokój czteropiętrowego gmachu. Uśmiecha się: – Tu można się wyłączyć, wszystko zostawić za sobą i pracować.
Potem nanosi farbę na szablon, obraca go i odbija czarny wzór na kolorowym papierze.
Łabędź z rozpostartymi dumnie skrzydłami pokaże Schwedt z najpiękniejszej strony.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 20.07.2011