Wspomnienia wojenne ciągle żywe

Rozmowa z Martą Marią Schulz - dawną mieszkanką Grzybna (gmina Chojna), które do 1945 roku nazywało się Thänsdorf. Urodzona w 1931 r. odwiedza swoje rodzinne strony parę razy w roku. Grzybno jest jej domem rodzinnym, z nim wiąże wiele wspomnień - tych dobrych i tych, które chciałaby wymazać z pamięci. Opowiada nam o swoim życiu tak, jakby to wydarzyło się wczoraj. Czy czas leczy rany?

- Jeśli przyjeżdża Pani do Grzybna i staje przed swoim rodzinnym domem, ma Pani żal, że tu nie mieszka?
Marta Maria Schulz: - Po wojnie miałam wielki żal, że musiałam wraz z innymi opuścić swój rodzinny dom. Miałam 14 lat i nie rozumiałam tych okoliczności. Teraz, z upływem czasu, potrafię to ocenić. I nie mam żalu do nikogo. To już historia. Zresztą dla każdego z nas przychodzi taki okres, że opuszcza dom rodzinny, aby założyć własną rodzinę. Jestem szczęśliwa, że mogę odwiedzać te tereny.
- Kiedy po wojnie przyjechała tu Pani pierwszy raz?
- Było to w 1970 r. na wycieczce. Wzięłam taksówkę i podjechałam pod dom.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.gazetachojenska.pl/gazeta.php?numer=11-29&temat=5
Veröffentlichung/ data publikacji: 22.07.2011