Z dziejów Żydów na Pomorzu Zachodnim

Początki żydowskiego życia na Pomorzu

Przez całe wieki Żydzi stanowili jeden z istotnych elementów krajobrazu społecznego Pomorza, a Szczecin był ich głównym ośrodkiem. Pierwsze związki Żydów z ziemiami pomorskimi giną w otchłani dziejów. Może byli to żydowscy kupcy z X wieku? Pewne jest natomiast, że w 1261 roku pomorski książę Barnim I na wzór Magdeburga wprowadził w swoim państwie równe prawa dla Żydów, którzy mogli także pełnić urzędy. Ludność żydowska była nieliczna, lecz z reguły należała do bogatych mieszczan. Przywilej Barnima I potwierdzony został przez książąt: Ottona I w 1308, Kazimiera IV i Świętobora III w 1371 roku. Niekiedy żydowscy osadnicy napotykali jednak na ograniczenia – np. w wołogoskiej Gryfii (dzisiejszym Greifswaldzie). Mimo to w XIII i XIV wieku Żydzi stopniowo osiedlali się na podstawie osobnych zezwoleń w pomorskich miastach, np. książęta Otto I i Barnim III w 1325 roku udzielili Żydowi Jordanowi wraz z rodziną pozwolenia na zamieszkania w Szczecinie. Od XV wieku zaczęto nakazywać Żydom zamieszkiwanie wyłącznie określonych dzielnic miast pomorskich. W 1481 roku książę Bogusław X, pragnąc zahamować napływ ludności żydowskiej, nakazał, aby przebywała ona w kilku wybranych ośrodkach i to najwyżej przez okres kilku lat. Pojawiają się kolejne wzmianki o prześladowaniach Żydów, które przyczyniły się do zahamowania napływu Żydów na Pomorze.

Sytuacja zmieniła się po wojnie trzydziestoletniej i spustoszeniu, jakie spowodowała ona na ziemiach pomorskich. Popierając osiedlanie się w XVIII wieku w Prusach zamożnej ludności żydowskiej, władze zakazały im zamieszkiwania w miastach twierdzach (także i w Szczecinie). Według rozporządzenia z 1683 roku w Szczecinie miał prawo mieszkać tylko jeden Żyd, który w imieniu rabinatu berlińskiego sprawował nadzór nad handlem koszernym winem. W latach 1772-1774 księgi miejskie wymieniają trzy osoby wyznania mojżeszowego. Inni Żydzi mogli przebywać w mieście wyłącznie za przepustką i tylko do zmroku.

W 1777 roku Fryderyk II wprowadził specjalne koncesje dla Żydów, pozwalające wyłącznie wybranym na osiedlenie się w Prusach. W wieku XVIII był toczyła się dyskusja o miejscu Żydów w społeczeństwie pruskim. Za sprawą Christiana Wilhelma Dohma i jego pracy Über die bürgerliche Verbesserung der Juden, pierwszego radykalnego projektu obywatelskiej emancypacji Żydów, kwestia „uobywatelnienia” Żydów zyskała na znaczeniu (notabene książka została wydana w Berlinie i Szczecinie).

Edykt z roku 1812

Fryderyk Wilhelm III ogłosił w 1812 roku edykt, na mocy którego ludność żydowska uzyskała pełne równouprawnienie. Anulowane zostały wszystkie ograniczenia dotyczące Żydów w Prusach, stali się oni pełnoprawnymi obywatelami państwa, zrównanymi formalnie z innymi. Tworzyli jedną z licznych grup wyznaniowych. Ponadto uzyskali wolność swobodnego osiedlania się we wszystkich miejscowościach, wolność wyboru zawodu, nabywania i posiadania wszelkich nieruchomości.

Nic dziwnego, że XIX wiek przyniósł wzrost osadnictwa żydowskiego na Pomorzu. Nie było większej miejscowości bez ludności żydowskiej. Niektóre żydowskie ślady mimo późniejszych dewastacji przetrwały do czasów współczesnych. W latach 1814-1816 do Szczecina napływali żydowscy osadnicy, tworząc z miasta główne skupisko ludności żydowskiej XIX wieku. W 1816 roku powstało tu Żydowskie Towarzystwo Kościelne (mające początkowo osiemnastu członków), które w połowie XIX wieku zmieniło nazwę na Gminę Żydowską. Gmina na przestrzeni lat (do drugiej wojny światowej) miała wielu rabinów. Byli nimi: Wolf Aloys Meisel, Abraham Treuenfels, Heinemann Vogelstein, Moses Worms, Max Wiener, Dagobert Nellhaus, Max Elk i Karl Richter. O rozwoju gminy świadczą kolejne, powstające wówczas instytucje życia codziennego: Bractwa Pogrzebowego (1822), Domu Sierot (1854), Domu Starców (1889). W 1816 roku zakupiono grunty pod cmentarz i synagogę. W latach 1834-1835 na ówczesnych obrzeżach miasta, przy ul. Dworcowej, zbudowano świątynię z drewna. Dość szybko przestała wystarczać rozwijającej się gminie i była parokrotnie rozbudowywana. W 1873 roku rozpoczęto na prośbę 900 mężczyzn i 750 kobiet wyznania mojżeszowego budowę nowej synagogi na miejscu starej. Świątynia wybudowana została w mauretańskim stylu, wzorowana na architektonicznych rozwiązaniach synagogi w Wiedniu według projektu Ludwika von Föstera z 1853 roku. Szczeciński projekt przygotował budowniczy miejski Konrad Kruhl. Kamień węgielny wmurowano 29 kwietnia 1873, zaś gotową synagogę poświęcono 3 maja 1875 roku. Jej wysokość wynosiła ok. 20 metrów, układ budowli dostosowano do przebiegu ulic. Synagoga mogła pomieścić ok. 1.700 wiernych. Kolejne lata przyniosły pewne zmiany w wystroju wnętrza; w 1887 roku założono tu centralne ogrzewanie, zmodernizowane w 1914 roku. Wtedy także wybudowano emporę organową. W 1887 założono światło elektryczne. Synagoga istniała do 1938 roku.

W XIX wieku Szczecin stał się żydowskim ośrodkiem wydawniczym. W 1856 roku wydrukowano tu m.in. konkordacje Bukstrofa, a w 1863 Szulchan Aruch (kodeks żydowskich praw religijnych i cywilnych).

Dzięki ustawie z 1847 roku o swobodzie przemieszczania się i osiedlania liczba Żydów w Szczecinie od początku wieku stale wzrastała. W 1840 roku w mieście było 381 Żydów, w 1849 – 726, w 1871 – 1.823, zaś w 1880 – 2.388 osób. W kolejnych latach liczba ta rosła nadal, ale już nie tak dynamicznie. W połowie XIX wieku najzamożniejsza część ludności żydowskiej zamieszkiwała w nadodrzańskiej części miasta, między dzisiejszymi ulicami Wyszyńskiego, Farną i Wyszaka, oraz w zachodniej i południowo-zachodniej części Szczecina: wokół Bramy Portowej na Nowym Mieście i Górnym Wiku. W 1910 w mieście było 2.757 Żydów. W późniejszym okresie liczba ta nieznacznie spadła i w 1932 wynosiła 2.630 osób.

W tym czasie w Szczecinie funkcjonowały rozmaite organizacje żydowskie: Centralne Towarzystwo Niemieckich Mieszczan Wyznania Żydowskiego, Związek Żydowskich Żołnierzy Frontowych, Związek Narodowo-Niemieckich Żydów, Szczecińskie Zrzeszenie Syjonistyczne, Towarzystwo Izraelskich Kobiet, klub wioślarski „Viadrina”, klub tenisowy „1924”. Kwitło żydowskie życie kulturalne. Ze Szczecina pochodził m.in. Alfred Döblin, autor Berlin Alexanderplatz. Dzieje Franciszka Biberkopfa., Tu żył i tworzył malarz Julo Levin (zamordowany później przez nazistów w Auschwitz).

Czas prześladowań i zagłady

Od 1933 roku rozpoczął się najtragiczniejszy okres w dziejach Żydów szczecińskich. Wraz z objęciem władzy przez nazistów nasliliły się wystąpienia antysemickie, demonstracje i bojkot sklepów – początkowo w Szczecinie, a później i w innych miastach pomorskich. Inną formą szykan było objęcie policyjną kontrolą organizacji żydowskich i poszczególnych osób.

W 1935 roku uchwalono ustawy norymberskie o obywatelstwie Rzeszy oraz o ochronie krwi niemieckiej i niemieckiej czci. Ustawy te w praktyce pozbawiały ludność żydowską praw publicznych i obywatelskich. W tym czasie w Szczecinie mieszkały 2.322 osoby wyznania mojżeszowego. Kto mógł sobie na to pozwolić, decydował się na emigrację. W 1938 roku nasiliła się akcja likwidacyjna własności żydowskiej, tzw. aryzacja, a po listopadzie 1938 władze nazistowskie przystąpiły do przymusowego wykupu nieruchomości i akcji żydowskich w przedsiębiorstwach, które zgodnie z przepisami prawa przechodziły do rąk nieżydowskich lub na własność państwa. W czasie nocy pogromu z 9 na 10 listopada 1938, zwanej „nocą kryształową”, w płomieniach stanęła szczecińska synagoga, podpalona przez nazistów. Jak opowiadała autorowi Ilse Gulden Lüddeke, ówczesna uczennica pobliskiego gimnazjum, do miejsca pożaru nie dopuszczano straży pożarnej, nie pozwalano także na ratunek wyposażenia sakralnego. Zgliszcza zaś tliły się jeszcze trzy dni. Rozebrano je w 1940 na koszt gminy żydowskiej. Spalono wówczas również kaplicę cmentarną i siedziby żydowskich klubów sportowych oraz niektóre sklepy. Nastąpiły masowe aresztowania, m.in. zarządu gminy żydowskiej. Aresztowanych deportowano do Sachsenhausen. Od grudnia 1938 do marca 1939 roku wyemigrowało 520 osób.

Plany usunięcia Żydów z Pomorza przedstawił pod koniec stycznia 1940 roku Reinhard Heydrich podczas konferencji wyższych dowódców policji i SS. Nocą z 11 na 12 lutego 1940 roku szczecińscy Żydzi deportowani zostali do Lublina i okolic i osadzeni w obozach. Ów „transport śmierci” – zwany tak z powodu przerażających warunków, w jakich się odbywał – dotarł do Lublina 17 lutego 1940 roku Objął ok. 1.500 pomorskich Żydów, których następnie rozdzielono na obozy w Lublinie, Bełżcu, Piaskach i Głusku. W październiku 1942 wszyscy zostali wymordowani w obozie w Bełżcu. W Szczecinie pozostało kilkadziesiąt osób (starców i dzieci), które wkrótce wywieziono do Berlina i Hamburga. W ten sposób likwidacja żydowskiego środowiska w niemieckim Szczecinie stała się faktem.

Szczecin – punkt przerzutowy

Jednak życie żydowskie w Szczecinie nie zgasło na zawsze. Po wojnie zaczęli osiedlać się tutaj nowi polscy mieszkańcy, a wśród nich także Żydzi. Tuż po wojnie w Szczecinie zainstalowała się jedna z trzech agend Brachy, organizacji syjonistycznej zajmującej się przerzutem Żydów przez zieloną granicę. Wybór miejsca był nieprzypadkowy. Nieuregulowana sytuacja graniczna oraz liczne kontakty z przemytnikami dawały większe niż gdzie indziej szanse powodzenia przeprowadzanych akcji. Do przerzutu ludzi wykorzystywano także transporty ludności niemieckiej, do których dołączano polskich Żydów z fałszywymi dokumentami ocalałych Żydów niemieckich.

Wojewoda szczeciński Leonard Borkowicz we wrześniu 1946 roku oceniał, że: „około 80 procent, czyli 24.000 osób [narodowości żydowskiej] opuściło już obszar Pomorza Zachodniego (…) większość (…) udała się w okolice Monachium, gdzie przebywa w obozach zorganizowanych przez UNRRA, oczekując na możliwość wyjazdu do Palestyny”.

Ciekawe światło na ówczesną działalność Brichy w Szczecinie rzuca relacja jednej z Niemek przebywających jesienią 1945 roku w mieście. Pracowała ona w sklepie spożywczym prowadzonym przez nowo przybyłych osadników. Wspomina ona: „Ci Polacy byli Żydami i prowadzili w swoim mieszkaniu na górze ożywione interesy z polskimi Żydami przybyłymi z Rosji, którzy nielegalnie, najczęściej rosyjskimi samochodami z pocztą wysyłani byli dalej, za granicę, aby potem udać się na Zachód lub do Izraela. Musieli brać w tym udział również Rosjanie. Płacono rublami, rzeczami ze skóry lub biżuterią. Prawie co noc spali tam na podłodze Żydzi czekający na transport”. Ona sama zresztą skorzystała w marcu 1946 roku z pomocy owych szczecińskich Żydów w nielegalnym przekroczeniu granicy.

Obok emigracji nielegalnej istniała także, choć w mniejszym zakresie, emigracja legalna. W komitecie żydowskim istniał wydział emigracyjny. W materiałach po Szymonie Zachariaszu w Archiwum Akt Nowych w Warszawie możemy odnaleźć relację, jak z pompą i paradą żegnano w listopadzie 1948 roku 615 Żydów wypływających ze szczecińskiego portu w podróż do Izraela na statku „Beniowski”. W sumie w drugiej połowie lat czterdziestych przez Szczecin wyjechało legalnie lub nielegalnie kilkudziesiąt tysięcy Żydów.

Szczecin – miejsce nowych początków

Obok tych, którzy traktowali Szczecin tylko jako etap podróży, do miasta i okolic przybywali inni, którzy zostawali tu na kilka miesięcy, lat, a niekiedy na całe życie. W pierwszej połowie 1946 roku liczba Żydów w mieście gwałtownie rosła. Głównie przyczyniły się do tego transporty przesiedleńców (jak wtedy mówiono – repatriantów) z terenów ówczesnego ZSRR. W kwietniu i maju 1946 roku na Pomorze Zachodnie przybyło ogółem 39 transportów ze Związku Radzieckiego, przywożąc 25.321 osób narodowości żydowskiej.

Tabela

Liczba Żydów zarejestrowanych w Wojewódzkim Komitecie Żydów Polskich w Szczecinie w 1946 roku

Miesiąc

styczeń

luty

Marzec

kwiecień

maj

czerwiec

liczba osób

-

-

500

1.180

1.8131

30.951

Miesiąc

lipiec

sierpień

wrzesień

październik

listopad

grudzień

liczba osób

13.192

14.418

15.044

15.530

15.722

15.849

Źródło: Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, Centralny Komitet Żydów w Polsce, Wydział Ewidencji i Statystyki, sygn. 502.

Brakowało koordynacji między władzami centralnymi i regionalnymi, a także między polskimi władzami administracyjnymi i Centralnym Komitetem Żydów w Polsce. Widoczne było to zwłaszcza przy ustaleniu planów osadnictwa. Władze centralne przeciwne były tworzeniu dużych skupisk ludności żydowskiej, zwłaszcza w ośrodkach miejskich, przedstawiciele ludności żydowskiej opowiadali się za takimi skupiskami ze względów bezpieczeństwa, powołując się zarazem na tradycję zamieszkiwania w ośrodkach miejskich. Władze terenowe (szczególnie wydział osiedleńczy szczecińskiego Urzędu Wojewódzkiego) preferowały osadnictwo niewielkich grupek w małych ośrodkach miejskich i proponowały wykorzystywanie folwarków i całych gmin wiejskich (ze względu na propagandowy wydźwięk tego typu działań).

Na osadnictwo żydowskie na Pomorzu Zachodnim wpływały więc odmienne opcje, ale również przypadkowość i chaos. Wielkomiejski Szczecin, zarazem stacja końcowa w sieci kolei, leżąca (co może było najważniejsze) przy granicy, stał się głównym ośrodkiem skupiającym Żydów na Pomorzu Zachodnim. Próby osadnictwa na roli realizowano w powiatach stargardzkim, choszczeńskim i szczecińskim. W Trzebieży starano się w latach 1946-1947 uruchomić spółdzielnię rybacką.

Wykazy Żydów zarejestrowanych w komitetach żydowskich z lat 1946-1948 informują także o skupiskach żydowskich w Słupsku (1946 – 113 osób, 1947 – 23, 1948 – 22 osoby) oraz Koszalinie (1946 – 42 osoby, 1947 – 56 osób,1948 – 56 osób). Wojewoda szczeciński w marcu 1947 roku donosił o liczbie 10.843 Żydów mieszkających w Szczecinie, 207 w powiecie choszczeńskim, 100 w powiecie słupskim, 30 w powiecie koszalińskim, 41 w powiecie stargardzkim, 32 w świnoujskim, 12 w gryfickim oraz pojedynczych osobach mieszkających w sześciu innych powiatach.

W zestawieniach liczbowych dotyczące ludności żydowskiej na Pomorzu Zachodnim znaleźć można znaczne różnice. W swoich badaniach oparłem się na danych zgromadzonych w wydziale ewidencji i statystyki Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, w oparciu o informacje Wojewódzkiego Komitetu Żydów w Szczecinie. Dane władz administracyjnych regionu są z reguły nieco wyższe, co mogło wynikać z kilku przyczyn: lokalnych migracji ludności żydowskiej, niechęci pewnych działaczy żydowskich do ujawnienia skali emigracji czy wreszcie danych szacunkowych, niepopartych spisem bądź inną formą ewidencji. W czerwcu 1946 roku odnotowana została najwyższa liczba ludności żydowskiej w Szczecinie – 30.951 osób. Od lipca tego samego roku, a więc po pogromie w Kielcach 4 lipca, liczba ta gwałtownie spadała. Trwało to, z różnym natężeniem, przez cały okres lat czterdziestych. Jesienią 1946 roku odnotowano już tylko około 15 tys. żydowskich mieszkańców Pomorza Zachodniego. Na początku 1947 roku nastąpił niewielki przyrost – w marcu odnotowano 16.062 Żydów. Miesiąc później liczba ta gwałtownie spadła i wynosiła ok. 6 tys. osób. Od drugiej połowy 1947 do początku 1950 roku była w miarę stabilna, do 1949 roku nie przekroczyła jednak 7 tys.

W latach czterdziestych na Pomorzu Zachodnim możemy zaobserwować dwie fale emigracyjne. Pierwsza z nich, która zaczęła się już w 1945 roku, a znacznie przyspieszyła się bezpośrednio po pogromie kieleckim, trwała aż do wiosny 1947 roku. Następne lata przyniosły pewną stabilizację, trwającą do przełomu 1949/50.

W drugiej połowie lat czterdziestych życie społeczno-polityczne szczecińskich Żydów skupiało się wokół Wojewódzkiego Komitetu Żydów Polskich. Został on założony w lutym 1946 roku i funkcjonował do listopada 1950 roku. Komitet był wojewódzki, chociaż tak naprawdę jego działalność koncentrowała się wokół Szczecina i okolic, gdzie były główne skupiska Żydów. Miał reprezentować całą ludność żydowską, jednak jego skład dobierano według klucza partyjnego. Partiami reprezentowanymi w WKŻP były PPR, Bund, Poalej Syjon Lewica [Żydowska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza], Poalej Syjon C. S. [„prawica”] oraz Ichud [Zjednoczenie Syjonistów Demokratów]. Po pewnym czasie doszła jeszcze nowo powstała Haszomer Hacair [młodzieżowa organizacja socjalistyczno-syjonistyczna „Młody Strażnik] i Hitachdut [Syjonistyczna Partia Pracy]. Pod koniec lat czterdziestych w orbicie komitetu znalazła się także Mizrachi [Organizacja Syjonistów-Ortodoksów]. Bezpartyjny dr Albert Wasserstein był pierwszym przewodniczącym komitetu, jego następcy Leon Borensztajn i Szymon Hamburger wywodzili się już z partii komunistycznej. Najsilniejszymi ugrupowaniami politycznymi wśród szczecińskiej społeczności żydowskiej były PPR (700 członków w 1948) i Poalej Syjon po zjednoczeniu (380 członków w tymże samym roku).

Pierwsze lata działalności komitetu znamionowała walka polityczna między poszczególnymi partiami. Żydowski działacz Izrael Białostocki, wówczas członek PPR, pisał po latach: „Współpraca z poszczególnymi partiami na forum WKŻP była różna, częstokroć była lepsza z Hitachdut i Ichudem niż ze zjednoczoną Poalej Syjon, czy Haszomer Hacair”. Partie syjonistyczne współdziałały ze sobą w pracach na rzecz Keren Hajesod i Keren Kajemet Leisrael, fundacji wspierających osadnictwo w Palestynie. Syjoniści prowadzili także 8-10 kibuców, czyli ośrodków produktywizacji, które często stanowiły miejsce zbiórki przed przyszłą emigracją do Palestyny. Cukierman, wiceprezes szczecińskiego Komitetu w lipcu 1946 roku w wywiadzie prasowym stwierdził: „Ośrodki produktywizacji takich organizacji jak Poalej Sion (C.S.), Ichud, Hitachdut, Haszomer Hacair, Gordonia, Poalej Sion (Lewica) i i inne skoncentrowały w kibucach około 5 tys. młodzieży, zabezpieczając ich mieszkaniem, pracą i utrzymaniem. W kibucach pracują różne warsztaty, jak malarskie, szewskie, krawieckie i inne”.

W latach 1948-1950 coraz większą rolę w komitecie zaczęli odgrywać komuniści z PPR, określani czasem jako „kręgosłup komitetów żydowskich”. Stopniowo stali się oni monopolistami w sprawowaniu władzy w komitecie, do czego przyczyniła się „reorganizacja” pracy – zamiast klucza partyjnego wprowadzono reprezentacje instytucji żydowskich (w których zazwyczaj większość mieli już członkowie PZPR). W 1949 roku na siedmiu członków prezydium WKŻP pięciu było z PZPR.

W latach czterdziestych obok WKŻP drugą znaczącą organizacją była kongregacja wyznaniowa. Obie organizacje rywalizowały bezustannie o miejsce w społeczności żydowskiej. Na zarejestrowanie gminy wyznaniowej władze nie zezwoliły. Stąd też w czerwcu 1946 roku ukonstytuował się zarząd Żydowskiego Zrzeszenia Religijnego. Domy modlitwy znajdowały się przy ulicach Słowackiego 14, Bogusława 51/13 oraz Niemcewicza. Posługę religijną sprawował początkowo rabin Lew Rubinstein (1946-1947), a po jego wyjeździe rabin Dawid Izrael Tszarf (1947-1950). W mieście istniały żydowskie szkoły religijne zarówno te szczebla podstawowego, jak i jesziwa (jedna z dwóch ówcześnie funkcjonujących w Polsce). Wyznawcy judaizmu korzystali z kuchni rytualnej, usług rzezaków i łaźni. Kongregacji przekazano pod opiekę cmentarz żydowski sprzed wojny. Pochówkami zajmowało się bractwo pogrzebowe „Ostatnia Posługa”.

W pierwszych latach powojennych wśród społeczności żydowskiej propagowano idee produktywizacji, czyli zmiany struktury zawodowej. Ze strony władz państwowych kwestie te koordynował w latach 1946-1947 wojewódzki komisarz do spraw produktywizacji ludności żydowskiej; funkcję tę pełniła wówczas Irena Szydłowska. Istniała w tym czasie kasa do spraw produktywizacji udzielająca pożyczek na różnego rodzaju działalność gospodarczą. Szczególną rolę w odbudowie życia gospodarczego na Pomorzu Zachodnim odegrały żydowskie spółdzielnie pracy, które stanowiły 81 procent wszystkich zachodniopomorskich spółdzielni. Najczęściej były to zakłady krawieckie, budowlane i szewskie, ale istniały również spółdzielnie malarskie, transportowe, piekarskie, fryzjerskie, budowlane, zegarmistrzowskie, rolnicze i jedna rybacka. Po 1948 roku przekształcono je w zakłady państwowe. Ponadto Żydzi zakładali i prowadzili różne firmy. Przygotowaniem zawodowym zajmowała się organizacja ORT, której szczeciński oddział został założony w sierpniu 1946 roku. Organizowała ona kursy zawodowe, m.in. buchalterii, ślusarstwa, tokarstwa, zegarmistrzostwa, spawalnictwa czy elektrotechniki.

Ważnym elementem życia społecznego była opieka nad dziećmi i młodzieżą. W Szczecinie funkcjonowały placówki oświatowe i opiekuńcze – dwa żłobki, pięć przedszkoli i szkoła z żydowskim językiem nauczania (Szkoła im. Pereca przy ówczesnej ul. Roosevelta 60/61, dziś Wyzwolenia). Jej pierwszymi kierownikami byli Jakub Grinberg i Szejna Lew. Szkoła miała swe filie w Stołczynie i na Żelechowie. W 1949 roku została upaństwowiona i istniała jako Szkoła Podstawowa nr 28 im. Icchaka Pereca z żydowskim językiem nauczania. Ponadto istniały trzy szkoły związane z partiami syjonistycznymi. Największa z nich znajdowała się na ul. Podgórnej; w lipcu 1946 roku uczęszczało do niej 800 dzieci (później ok. 100). Szkoły syjonistyczne istniały także przy ul. Krasińskiego 7 i ul. Lenartowicza 1. Patronował im Wojewódzki Komitet Opiekuńczy Szkół Hebrajskich. Szkolnictwo syjonistyczne zostało zlikwidowane przez władze szkolne w 1949 roku.

Szczecińskie środowisko żydowskie drugiej połowy lat czterdziestych prowadziło bogate życie kulturalne organizowane m.in. przez Żydowskie Towarzystwo Kultury, które skupiało ok. 700 członków. W latach 1946-1947 wydawano pismo Tygodnik Informacyjny, emitowano audycje radiowe (co dwa tygodnie od listopada 1946 roku). Pojawił się projekt (niezrealizowany) utworzenia teatru żydowskiego, jako że w Szczecinie w tamtym czasie zarejestrowanych było 19 aktorów i 30 muzyków. Ponadto działał Żydowski Klub Sportowy.

Tendencje schyłkowe

Na przełomie lat 1949/1950 doszło do zmiany polityki władz wobec społeczności żydowskiej. Po rozwiązaniu większości organizacji żydowskich Ministerstwo Administracji Publicznej poinformowało o możliwości emigracji do Izraela działaczy i sympatyków partii syjonistycznych. W tym celu należało się zarejestrować i poddawać procedurze kwalifikacyjnej. W Szczecinie w październiku 1950 roku było zarejestrowanych 2.500 osób narodowości żydowskiej i liczba ta wzrosła w ciągu kolejnych miesięcy. Władze prowadziły tzw. kampanię uświadamiającą (tzn. zniechęcającą do wyjazdu). Nie wszystkie osoby starające się o wyjazd otrzymały zezwolenia. Szacowano, iż w Szczecinie i okolicach pozostało ok. 4 tys. Żydów.

Kolejna fala emigracyjna związana była z popaździernikową „odwilżą”. Od 1955 do stycznia 1956 roku o wyjazd do Izraela z województwa szczecińskiego ubiegało się 1.438 osób. Apogeum emigracyjne przypadło na okres od sierpnia 1956 roku do października 1957 roku, kiedy to 1.764 osoby złożyły podania o wyjazd. Pracownicy MSW przeprowadzający rozmowy z osobami, które złożyły podania, odnotowali trzy kategorie motywów:

  • po pierwsze: „z powodów różnorodnych i szeroko rozpowszechnionych wersji o tzw. ’regulacji narodowościowej’ oraz z powodu wzrostu nastrojów i wystąpień antysemickich”;

  • po drugie: „z powodu utraty pracy w wyniku kompresji etatów lub innych przyczyn i trudności w otrzymaniu pracy w związku z pochodzeniem żydowskim”;

  • po trzecie: „z powodu zdarzających się wypadków prześladowania dzieci oraz obawami przed dalszymi prześladowaniami w wyniku nieuczęszczania na lekcje religii”.

Od 1957 roku do Szczecina zaczęli przybywać żydowscy przesiedleńcy ze Związku Radzieckiego. Ogółem w latach 1957-1961 przyjechało w ten sposób 1.477 osób. Często przybysze traktowali Szczecin jedynie jako przystanek w drodze do Izraela. MSW informowało, iż „natychmiast po powrocie do Polski, w terminie pięciu do dwunastu dni, składają podanie o wyjazd emigracyjny do Izraela, motywując tym, że pragną połączyć się z rodziną przebywającą w Izraelu, lub też, że krewni, przebywający w Polsce emigrują do Izraela i nie chcą się z nimi rozłączyć”. Pod koniec lat pięćdziesiątych fala emigracyjna została administracyjne wyhamowana. Nie oznaczało to oczywiście że wyjazdy ustały, jednak miały już charakter incydentalny. W połowie lat sześćdziesiątych władze szacowały społeczność żydowską w województwie szczecińskim na około 3.530 osób.

Wśród społeczności żydowskiej działały wówczas dwie organizacje: Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów (TKSŻ) i Związek Religijny Wyznania Mojżeszowego. Szczeciński oddział Towarzystwa założono 26 listopada 1950 roku. Połączono dotychczasowe struktur Komitetu i Żydowskiego Towarzystwa Kulturalnego. Siedziba oddziału nowego Towarzystwa mieściła się przy ul. Słowackiego 2. Początkowo nie cieszyło się ono zbyt dużym zaufaniem z racji zniechęcającego programu, a dochodziło do tego rozgoryczenie z powodu braku możliwości emigracji do Izraela po grudniu 1950 roku. Działacze TSKŻ pisali w lutym 1952 roku: „Jakie były nastroje w społeczeństwie żydowskim? Na to trzeba powiedzieć, że nie najlepsze Wielu szczecińskich Żydów podawało prośby do Rady Państwa – o zezwolenie na wyjazd do Izraela”. Z drugiej jednak strony po likwidacji dotychczasowych organizacji pod koniec lat czterdziestych właśnie TSKŻ i Związek Religijny stały się jedynymi ośrodkami żydowskiego życia. W 1951 roku liczbę członków Towarzystwa szacowano na 400 osób. W 1954 roku szczeciński oddział był najliczniejszy; skupiał 680 członków. W kolejnych latach liczba spadała, np. w 1959 roku było ich ok. 350. W latach sześćdziesiątych liczba członków wahała się od pięciuset kilkudziesięciu do trzystu kilkudziesięciu osób.

Tabela

Członkowie szczecińskiego TSKŻ w latach 1951-1968

Lata

1951

1954

1959

1961

1962

1966

1967

1968

Liczba osób

ok. 400

680

ok. 350

561

493

460

460

350

Źródło: APS, PWRN, sygn. 13658, 13659.

Struktura oddziału TSKŻ była oparta o komisje, których liczba i zakres działania zmieniały się na przestrzeni lat. W październiku 1957 roku utworzono wspólną Komisję Pomocy Społecznej, w skład której wchodzili zarówno przedstawiciele TSKŻ, jak i kongregacji wyznaniowej. Jej zadaniem było udzielanie pomocy repatriantom, dożywianie dzieci w szkołach, pomoc materialna inwalidom i osobom starszym oraz pomoc lekarska. Komisja korzystała z pomocy Jointu. W 1957 roku przywrócono do życia ORT, komisję do spraw szkolenia zawodowego ludności żydowskiej, która zajmowała się organizacją szkolenia zawodowego oraz udzielaniem pomocy warsztatom rzemieślniczym i spółdzielni „Dobrobyt” założonej pod patronatem TSKŻ na początku lat sześćdziesiątych.

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne współpracowało ze Szkołą Podstawową nr 28 im. Icchaka Pereca, wspierając ją w działaniach na rzecz zachowania języka żydowskiego. Organizacja była głównym animatorem kultury w środowisku żydowskim, działały przy niej amatorskie zespoły artystyczne (teatralny, taneczny, chóralny), a w latach sześćdziesiątych powstał nawet zespół big-bitowy „Następcy Tronu”, który zresztą wywoływał wielką konsternację starszych. W Szczecinie tworzyli poeci Hadasa Rubin i Eliasz Rajzman. Ten ostatni mieszkał na Pomorzu od 1947 do śmierci w 1975 roku. W środowisku plastyków działali Emanuel Messer i Mejer Apfelbaum, wśród kompozytorów zaś Paweł Gruenspan.

Drugą obok TSKŻ organizacją był Związek Religijny Wyznania Mojżeszowego. Do lat sześćdziesiątych przy kongregacji istniała szkoła Talmud-Tora, uprawiany był rytualny ubój zwierząt, a w 1956 roku otwarto stołówkę koszerną. Na początku lat sześćdziesiątych zamknięty został cmentarz żydowski mieszczący się przy ul. Gorkiego i Jacka Soplicy. Cmentarz został założony w 1821 roku. W ciągu dziesięcioleci jego powierzchnia zwiększała się. W 1938 roku naziści spalili dom przedpogrzebowy i sprofanowali nagrobki. Jednak cmentarz przetrwał. W 1946 roku władze oddały cmentarz pod opiekę kongregacji, zakazując jednak chowania na nim zmarłych. Mimo to pochówki odbywały się nadal. Niestety, w 1961 roku cmentarz żydowski oficjalnie i nieodwołalnie zamknięto. Żydom wyznaczono kwaterę na cmentarzu centralnym, zastrzegając, iż nie może zostać ogrodzona. Nie wolno było zbudować osobnego domu przedpogrzebowego. W 1982 roku zlikwidowano cmentarz. Nagrobki zostały po części sprzedane, po części wywiezione na składowisko przy ul. Harcerzy. W 1988 roku z kilku płyt nagrobnych wzniesiono pomnik upamiętniający dawną nekropolię.

Exodus roku 1968

Rozpętana przez partię w 1968 roku antysemicka nagonka, którą odczuwało się również w Szczecinie, spowodowała wzrost nastrojów wyjazdowych. Do tej pory hasła antysemickie nie były głoszone oficjalnie, pojawiały się jako reakcja tłumu, teraz antysemityzm wzniecony został przez władze i był przez nie instrumentalizowany. Niektórzy zaliczają szczecińskie gazety do najbardziej antysemickich w tym okresie. Fala emigracyjna objęła znaczną cześć środowiska żydowskiego, nie wyłączając działaczy TSKŻ. Izrael Białostocki, ówczesny sekretarz oddziału Towarzystwa, pisał w czerwcu 1969 roku: „Postawiłem sprawę zwolnienia mnie z pracy w TSKŻ. Chodzi o to, że praca ta dziś nie daje żadnego zadowolenia, tzn. zadowolenia moralnego, materialnego, a do tego od marca ub. roku czuję się jak bity pies (po nagonce w prasie szczecińskiej)”. Po przyjeździe do Izraela został pracownikiem Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, gdzie zajmował się historią holocaustu oraz dziejami powojennego życia żydowskiego w Polsce.

Na wyjazd decydowały się także osoby zasymilowane, często wywodzące się z inteligencji. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w samym tylko okresie od początku 1968 roku do sierpnia 1969 roku w województwie szczecińskim złożono 699 podań o wyjazd do Izraela. Ok. 30 procent ubiegających się o wyjazd stanowili ludzie z wyższym wykształceniem, pracownicy wyższych uczelni (Jerzy Gelber z Pomorskiej Akademii Medycznej, Samuel Rotenberg z Wyższej Szkoły Rolniczej, dr Zenon Joffe i dr Józef Korjan z Politechniki Szczecińskiej, Sima Wołyńska-Bochner z Pomorskiej Akademii Medycznej), przedstawiciele świata kultury (malarz Majer Apelbaum, muzyk Henryk Bieler, Edmund Szymaszkiewicz, dyrektor i kierownik artystyczny Państwowego Teatru Muzycznego, Zona Siemaszkiewicz, solistka z tego teatru), pracownicy administracji państwowej (Majer Blass, kierownik działu w Dyrekcji Inwestycji Miejskich, Michał Boiman, zastępca dyrektora w Zakładach Naprawczych Mechanizacji Rolnictwa w Goleniowie, Jakub Kark, naczelny inżynier w Dyrekcji Inwestycji Miejskich, Ignacy Wolski, dyrektor Zespołu Generalnego Wykonawstwa w Policach, Borys Wajser, prezes spółdzielni pracy „Ferrum”).

Po exodusie 1968 roku życie żydowskie znalazło się w rozsypce. Przestały funkcjonować organizacje żydowskie, zlikwidowano szkołę z jidysz, wyjazdy lat 1968-1970 zdziesiątkowały społeczność żydowską. Urząd Spraw Wewnętrznych szacował w 1972 roku, iż w województwie pozostało około 1.500 osób narodowości żydowskiej. W kolejnych latach emigrowały pojedyncze osoby, częściej ludzie młodzi, starsi natomiast pozostawali.

Szczeciński oddział TSKŻ nie funkcjonował od drugiej połowy 1969 roku do końca 1970, nie organizowano wówczas żadnych spotkań czy zebrań. Dopiero po interwencji centrali warszawskiej i wizycie Eliasza Rajzmana w Zarządzie Głownym wznowiono pracę. W styczniu 1971 roku otwarto nowy lokal w budynku przy ulicy Niemcewicza 2. Szczecińscy działacze podsumowując ten okres pisali: „Praca ta była bardzo trudna, gdyż środowisko, w którym działamy, jest nieustabilizowane i mamy duże trudności w usuwaniu obiektywnych i subiektywnych przyczyn, które hamują lub wręcz przeszkadzają nam w pracy”. Z drugiej strony nie było wątpliwości co do sensu pracy w nowych warunkach: „Czy i komu jesteśmy potrzebni? Twierdzimy, że jesteśmy potrzebni. Przede wszystkim tym, którzy pragną wyżyć się w środowisku żydowskim. Jesteśmy potrzebni tym, którzy przychodzą do naszego klubu przeczytać książkę, spotkać się ze znajomymi, biorą udział w naszych imprezach i chcą spędzać kulturalnie kilka godzin”.

Tabela

Liczba członków szczecińskiego oddziału TSKŻ w latach 1971-1989

Lata

1971

1973

1979

1980

1981

1984

1985

1989

Liczba osób

47 (120)

96

61

52

75

133

134

118

Źródło: APS, PWRN, sygn. 13659; materiały oddziału TSKŻ w Szczecinie.

Interesujący jest wzrost liczby członków oddziału na początku lat osiemdziesiątych. Złożyło się na to kilka przyczyn; nie bez znaczenia była dystrybucja pomocy materialnej.

Tabela

Liczba członków szczecińskiego oddziału TSKŻ w latach 1990-2002

Lata

1990

1991

1992

1993

1994

1995

1998

2002

Liczba osób

112

112

105

107

100

100

92

74

Źródło: Materiały oddziału TSKŻ w Szczecinie.

Od połowy lat osiemdziesiątych notować można kolejny spadek liczby członków. Towarzystwo skupiało w dużej mierze ludzi w starszym wieku, których z każdym rokiem ubywało.

Po przełomie roku 1989

Wraz ze zmianami w polityce narodowościowej po 1989 roku dla społeczności żydowskiej pojawiły się nowe możliwości organizacyjne. Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów nie jest już jedyną organizacją na „ulicy żydowskiej”, obok niego istnieje gmina żydowska i Stowarzyszenie Żydów Poszkodowanych w Drugiej Wojnie Światowej. Jak zauważyła Róża Król, przewodnicząca szczecińskiego oddziału TSKŻ: „Odchodzi pokolenie Żydów znających język, kulturę i tradycję żydowską. Pokolenie, które może niezbyt gorliwie praktykowało religię żydowską, ale z domu rodzinnego wyniosło zasady tej wiary i potrafiło się modlić. Pokolenie pionierów Szczecina, na ogół od początku aktywnie uczestniczące w życiu społeczności żydowskiej tego miasta”. Dzisiaj w gminie nie zawsze może być spełniony wymóg minjanu, dziesięciu osób potrzebnych do szabatowej modlitwy. Struktura wiekowa rzutuje na profil działalności TSKŻ – w 2000 roku uruchomiono w klubie Towarzystwa pokój dziennego pobytu z urządzeniami do rehabilitacji dla osób starszych. Klub jest też miejscem prelekcji, imprez artystycznych oraz spotkań towarzyskich. Częstymi gośćmi są uczniowie i studenci przychodzący na spotkania o tematyce żydowskiej, zarówno historycznej, jak i współczesnej. Towarzystwo popularyzuje wiedzę o społeczności żydowskiej na Pomorzu i w Polsce. Współuczestniczyło w kolejnych edycjach konkursu „Historia i kultura Żydów w Polsce” zorganizowanego przez Fundację „Shalom” i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Przeprowadziło również seminarium edukacyjne „In den Buch fun Gedank”, poświęcone kulturze i historii Żydów na Pomorzu Zachodnim. Głównym jego adresatem byli nauczyciele i młodzież szczecińskich szkół. Wykłady wygłosili badacze z Żydowskiego Instytutu Historycznego, Muzeum Narodowego, Archiwum Państwowego i Uniwersytetu Szczecińskiego. Oddział TSKŻ przygotował kilka wystaw poświęconych przemianom żydowskiego życia na Pomorzu Zachodnim po drugiej wojnie światowej. Odsłonięto tablice upamiętniające synagogę, szkołę żydowską oraz poetę Eliasza Rajzmana.

Od kilkunastu lat Szczecin odwiedzają dawni mieszkańcy miasta i ich potomkowie. W podróż w poszukiwaniu swych szczecińskich korzeni wybrał się m.in. izraelski dziennikarz i pisarz Ruvik Rosenthal. Przed 1938 rokiem jeden z dziadków pisarza był tu urzędnikiem i kantorem synagogi, drugi zaś pracował jako lekarz powiatowy. Rodzina Rosenthala wyemigrowała po dojściu nazistów do władzy w 1933 roku. On sam urodził się już w Izraelu. Pracuje nad książką o niemieckich Żydach Szczecina. W klubie Rosenthal opowiadał o losach rodziny, a także o współczesnym Izraelu. W podobne podróże udają się również polscy Żydzi. Na łamach Słowa Żydowskiego ukazała się informacja o uroczystościach upamiętniających szkołę żydowską i jej długoletnią kierowniczkę Lew Szejnę, a pół roku później do Szczecina przyjechała córka dyrektorki szkoły, Estera Camonis (Kamionkowska), mieszkająca od 1957 roku w Paryżu. Wizyta ta, w której towarzyszyli jej syn i wnuczka, miała dla niej osobisty charakter. Ze wzruszeniem przeczytała w Słowie Żydowskim artykuł poświęcony jej matce w 25 rocznicę śmierci. Świadomość, że byli uczniowie zachowali ją w pamięci, była jednym z powodów wizyty w Szczecinie.

Odwiedziny te zachęciły działaczy klubu do zorganizowania wydarzenia bezprecedensowego w powojennej historii społeczności żydowskiej w Polsce. Na przełomie czerwca i lipca 2003 roku odbyło się spotkanie „Mini Reunion ‘68”, czyli zlot dawnych żydowskich mieszkańców Szczecina, zwłaszcza zaś tych, którzy wyemigrowali w wyniku antysemickiej nagonki roku 1968. Kolejne takie spotkanie odbyło się w lipcu 2007 roku.

Czy po Żydach na Pomorzu Zachodnim pozostaną tylko wspomnienia? Dzisiaj szczecińskie środowisko żydowskie jest bardzo niewielkie, a najliczniej reprezentowana jest grupa pięćdziesięciolatków, choć pojawiają się także i młodsi. Niektórzy uważają, że szczecińskie środowisko zaniknie na skutek asymilacji i w wyniku starzenia się wspólnoty. Jednak nie jest to do końca przesądzone. Tu i ówdzie widać oznaki ożywienia żydowskiego życia w Polsce, a powrót zasymilowanych wnuków do religii dziadków może stworzyć szansę na przetrwanie. Czy będzie tak również na Pomorzu, przekonamy się za kilka lat.

Groß Neuendorf, 17 czerwca 2007, seminarium „Żydzi na polsko-niemieckim pograniczu – po śladach”

Aktualności z polsko-niemieckiego pogranicza