Będzie polski przewodnik w Peenemünde? Alina na tropie broni

Czy Muzeum Historyczno-Techniczne w Peenemünde będzie miało polskiego przewodnika? Od września w placówce pracuje Alina Moczydłowska, historyk z Legnicy. Na razie zajęła się tłumaczeniem różnych materiałów. Ale już niedługo może zacząć oprowadzać wycieczki z Polski.
Niedawno z Peterem Profe, zastępcą dyrektora Muzeum Historyczno-Technicznego w Peenemünde, A. Moczydłowska oprowadziła naukowców z Krakowa i pasjonatów historii ze Świnoujścia po dawnej elektrowni oraz innych zakamarkach ośrodka badawczego, m.in. miejscu, skąd wystartowała pierwsza rakieta V2.
– Historia broni V jest pasjonująca – mówi A. Moczydłowska. – W muzeum w Peenemünde mało się jednak mówi o udziale polskiego państwa podziemnego w rozpracowywaniu tej broni. Może dzięki mojej obecności uda się uzupełnić ofertę muzeum.
A. Moczydłowska historię ukończyła na Uniwersytecie Wrocławskim. Przebywa w Peenemünde w ramach specjalnego programu. Będzie tu przez rok. Ale ma nadzieję zostać dłużej. Na razie zajęła się tłumaczeniem różnych materiałów i tablic na język polski. Dyrekcja muzeum przyznaje, że polskich turystów pojawia się tutaj coraz więcej. – Po wystawie zorganizowanej w świnoujskim Forcie Gerharda ludzie mogli bardziej zainteresować się bronią V – mówi P. Profe. – Zachęceni tym, co zobaczyli w Świnoujściu, przyjeżdżają tutaj, żeby zobaczyć miejsce, w którym wszystko się zaczęło.
Można co prawda zwiedzać muzeum z elektronicznym przewodnikiem – także w języku polskim. Jest jednak szansa, że oprowadzać nas będzie polski przewodnik.
– W sezonie pojawia się bardzo dużo turystów – mówi Alina. – Następnego lata w związku z Euro 2012 pewnie przewijać się będzie ich jeszcze więcej.
Historyk zamieszkała w hotelu. Na wyspie Uznam czuje się świetnie. Po pracy jej ulubionym zajęciem są wycieczki rowerem. Zaznacza, że dopiero zaczęła odkrywać różne zakamarki wyspy. – Pracuję przez osiem godzin dziennie, a weekendy mam wolne. Mam więc wiele wolnego czasu. Może poświęcę go na pisanie? Historia broni V aż się prosi o cykl artykułów.
Miała możliwość wyboru różnych muzeów. Od wielkich miast wolała jednak ciche Peenemünde. Problemem jest na razie mała liczba znajomych i fakt, że jej chłopak został w Polsce. A w weekend jest za mało czasu, żeby pojechać do Wrocławia i wrócić. W Niemczech natomiast podoba się jej to, że zawód historyka cieszy się poważaniem. – Gdy w Polsce mówiłam, że jestem historykiem, to widziałam ironiczne uśmiechy i szybko padało pytanie: „A tak poza tym, to co pani potrafi robić?” – opowiada. – A tutaj ludzie są pod wrażeniem, jeżeli ktoś ukończył historię. Mam kolegę historyka w Berlinie, który ma dokładnie takie same odczucia. Bardzo podoba mi się także to, że Niemcy dbają o zabytki. Obok każdej ruiny potrafią postawić tablicę informacyjną i doprowadzić do niej ścieżkę. Stawiają na turystykę i edukację. U nas często potencjału różnych miejsc się nie wykorzystuje, a czasami nawet niszczy.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 04.10.2011