O murach kompleksowo, ale bez entuzjazmu

17 grudnia w sali Biblioteki Miejskiej w Chojnie odbyło się parokrotnie przez nas zapowiadane otwarte spotkanie z władzami Chojny w sprawie ratowania rozsypujących się murów miejskich. Chojeńskie mury, a właściwie ich poranione szczątki, to temat drażliwy, bo miasto chlubi się paroma cennymi zabytkami, a z drugiej strony zmurszałe fortyfikacje jawią się jak wyrzut sumienia. 12 lat temu, za kadencji poprzedniego burmistrza wyremontowano stukilkudziesięciometrowy odcinek wraz z jedną basztą i od tej pory temat murów został zupełnie wyciszony. Obecnie ożył dość niespodziewanie, bo w wyniku inwestycji w ramach projektu transgranicznego zbudowano ścieżkę biegnącą wzdłuż murów, teren częściowo uporządkowano i tym samym pokazano jak na dłoni obecny stan zabytku. Co jest jeszcze do uratowania? O tym właśnie dyskutowano podczas spotkania.
Władze gminy temat potraktowały niezwykle poważnie, bo w sali bibliotecznej pojawił się burmistrz Adam Fedorowicz, jego zastępca Wojciech Długoborski, sekretarz gminy Ewa De La Torre oraz paru pracowników Urzędu Miejskiego. Była też blisko połowa radnych z przewodniczącym RM Kazimierzem Komorzyckim na czele. Drugą grupę, także liczną, stanowili członkowie stowarzyszeń (organizatorów spotkania): Terra Incognita, Wspólnej Europy i Wspólnoty Samorządowej oraz zaproszeni goście, występujący w roli prelegentów.

Dobra rozgrzewka
Aby audytorium szybko wprowadzić w temat, miłośnik i znawca chojeńskich zabytków Michał Gierke, posiłkując się dawnymi fotografiami, opowiedział o historii murów, okresie ich świetności, a także pokazał ich obecny stan, uwypuklając zniszczenia. Po tej lekcji poglądowej odpowiedzialna za planowanie, inwestycje i ochronę środowiska naczelnik Urzędu Miejskiego Anna Witek przedstawiła dość obszerny gminny program opieki nad zabytkami. Oprócz wielu ogólnych haseł wyłowić można było parę konkretów, np. o zamiarze zaktualizowania rejestru zabytków, bazie informacji o nich, kontynuowaniu badań archeologicznych, utworzenia muzeum regionalnego czy też aktualizacji tablic przy obiektach zabytkowych. Najwięcej konkretów można było usłyszeć pod koniec wystąpienia, gdy podana została przymiarka finansowa na ochronę zabytków w budżecie na 2013 rok. Zaplanowano ogółem 440 tys. zł, lecz połowa tej kwoty ma być przeznaczona na oświetlenie ścieżki wzdłuż murów. Z pozostałej sumy część pieniędzy pójdzie na remonty kościołów wiejskich i parków, a 120 tys. na mury miejskie. Z tego jeszcze wydzielono 20 tys. na porządkowanie terenu przy murach od strony zachodniej (wzdłuż rzeczki).

Skąd wziąć 4 mln złotych?
100 tys. zł na tak duże przedsięwzięcie to kwota symboliczna, bo według wojewódzkiego konserwatora zabytków doprowadzenie do należytego stanu murów miejskich (nie mówimy tu o odbudowie) potrzeba ok. 3,5-4 mln zł. Mówił o tym pracownik UM Jan Berbeś. Nie ma mowy o odtworzeniu murów do stanu pierwotnego, bo koszty byłyby ogromne. Zaleca się odkrzaczenie, uzupełnienie brakujących cegieł, spoin itp., a tam, gdzie mur jest całkowicie rozebrany, odkopanie fundamentów i wyciągnięcie 20 cm nad poziom gruntu, aby zaznaczyć ich zarys. Gdzie mur jest obniżony, zaleca się zrobienie uskoków i zabezpieczenia od góry. Konserwator zabytków wyznaczyła nawet terminy i domaga się harmonogramu prac konserwatorskich.
Po wystąpieniu J. Berbesia głos zabrali: dr Marcin Szydłowski i student archeologii Uniwersytetu Szczecińskiego Przemysław Skarżyński, mówiąc o czynnikach niszczących mury, materiale, z których są zbudowane, ich wytrzymałości itd. Z kolei Jerzy Hołojuch - przedstawiciel firmy Konsart ze Szczecina, zajmującej się projektowaniem i konserwacją obiektów zabytkowych, powiedział, że 100 tys., które gmina chce przeznaczyć w przyszłorocznym budżecie na mury, to wcale nie jest mało. Jego zdaniem należałoby za tę kwotę wykonać pokazową renowację nawet małego odcinka, aby uzmysłowić ludziom, jaki będzie finał prac. - Wtedy zapewne nie byłoby protestów co do celowości wydatkowania pieniędzy – stwierdził Hołojuch. Jednocześnie przestrzegł, aby prac konserwatorskich nie powierzać zwykłym firmom budowlanym, lecz specjalistycznym, które stosują właściwą technologię.
Jakub Sieradzki - pracownik UM zajmujący się pozyskiwaniem środków unijnych przedstawił możliwości uzyskania funduszy na renowację zabytków. Omówił pięć programów, które dofinansowują projekty związane z ochroną zabytków. Konkluzja nie była zbyt budująca, bo według niego obecnie szanse pozyskania większych funduszy są znikome. Nabory z puli środków 2007-2013 kończą się, a chętnych jest bardzo wielu. Ponadto aby się ubiegać o dofinansowanie, potrzebna jest pełna dokumentacja łącznie z pozwoleniem na budowę. Nadzieje więc można mieć przy nowym rozdaniu środków unijnych na lata 2014-2020. Wiadomo już teraz, że będą spore opóźnienia (problemy z przyjęciem budżetu UE) i realny termin uruchomienia funduszy może przesunąć się na rok 2016.

Dyskusja
Prowadzący spotkanie redaktor naczelny „Gazety Chojeńskiej” Robert Ryss dociekał, jak to się stało, że obiecane przez burmistrza Fedorowicza pieniądze na ratowanie murów z kilkuset tysięcy skurczyły się do 100 tys. Zaproponował, aby 220 tys., które mają być przeznaczone na oświetlenie ścieżki, przesunąć na mury, bo nic się stanie, gdy ta inwestycja poczeka rok czy dwa. Burmistrz odpowiedział, że 100 tys. to nie jest mało, bo to wystarczy na zatrzymanie procesu degradacji murów. - Pieniądze trzeba dzielić racjonalnie, a w rzeczywistości na ochronę zabytków jest przewidziana pula 440 tys. – dodał. Co do przesunięcia pieniędzy z oświetlenia na mury zaznaczył, że jest zwolennikiem dokończenia inwestycji i osiągnięcia właściwego końcowego efektu. Odnosząc się do realnych możliwości przeznaczenia większych pieniędzy na zabytki, powiedział, że tych możliwości upatruje w następnym programie transgranicznym Interreg V w latach 2014-2020.
Sceptycznie do tych nadziei odniósł się Przemysław Konopka z Terra Incognita, twierdząc, że gmina nie ma szans na pozyskanie środków unijnych z tego programu, bo trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób da się umotywować cel inwestycji, czyli efekt transgraniczny. Zdaniem Konopki trzeba zacząć działania od innej strony: opracować szczegółowy gminny program rozwoju turystyki. Taki dokument z jasną koncepcją byłby podstawą do ubiegania się o fundusze zewnętrzne.
Przewodniczący RM Kazimierz Komorzycki optował za tym, żeby w pierwszej kolejności zadbać o perełki architektoniczne, a więc bramy miejskie. Podrzucił też pomysł powołania fundacji wzorem Fundacji Kościoła Mariackiego. Zastępca burmistrza Wojciech Długoborski powiedział z kolei, iż cenne jest to, że powstaje lobbing w sprawie murów i że doszło do spotkania z udziałem tak szerokiego spektrum.

Poza wymienionymi dyskutantami wypowiadało się jeszcze kilka osób. Przy podsumowaniu dyskusji R. Ryss zapytał burmistrza, na co konkretnie zostaną wykorzystane te 100 tys. złotych: czy pochłonie je dokumentacja, czy też zostaną wydane na konserwację murów. Okazuje się, że w tej chwili firma Konsart przygotowuje harmonogram, z którego będzie wynikać, na co w pierwszej kolejności pójdą te pieniądze.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.gazetachojenska.pl/gazeta.php?numer=13-01&temat=2
Veröffentlichung/ data publikacji: 01.01.2013