Wiatraki albo ptaki

Na odrzańskim polderze nieopodal Cedyni i w pobliskim Żelichowie mogłyby stanąć siłownie wiatrowe, ale najprawdopodobniej tak się nie stanie. Inwestorzy, dobre projekty i gościnność gminy to za mało. Zlokalizowaniu tam siłowni wiatrowych przeciwna jest Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Szczecinie.

Burmistrz Cedyni może jedynie patrzeć na dobrze widoczne farmy wiatrowe po drugiej stronie granicy. Jego frustracja rośnie, gdy uświadamia sobie, że tam też powstały na terenie objętym ochroną przyrodniczą.

Polsko-niemiecka spółka chciałaby zbudować nieopodal Cedyni (niemal cała gmina to obszar przyrodniczo chroniony) farmę wiatrową, z której energia elektryczna dostarczana byłaby do Niemiec. Kabel miałby być ułożony na dnie Odry. Drugi projekt zakłada budowę w Żelichowie, gdzie również są świetne warunki do produkcji energii z wiatru. Burmistrz Cedyni Adam Zarzycki uważa, że dla gminy byłby to świetny interes. Z samych tylko podatków lokalnych, które płaciliby inwestorzy, otrzymywałaby rocznie ponad 1 mln zł.

- Niestety, przeciwni inwestycji są ekolodzy. Ich zdaniem farmy negatywnie oddziaływałyby na środowisko - powiedział burmistrz Zarzycki. - Uważam, że o tym, czy taka farma zostanie tu zlokalizowana czy też nie, powinien zdecydować raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko, a nie wypowiedzi urzędników.

Według Doroty Janickiej, dyrektora Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, farmy wiatrowe nie powinny być lokalizowane na terenie parków krajobrazowych z... oczywistych powodów. Nie tylko dlatego, że mogą mieć negatywny wpływ na przyrodę, ale także ze względu na ochronę krajobrazu. A ten niewątpliwie zmieniają.

- Niemcy nie mieli takich skrupułów - usłyszeliśmy w Urzędzie Gminy w Cedyni. - Z terenów objętych ochroną przyrodniczą wydzielono tam swoiste enklawy, gdzie zbudowano farmy wiatrowe. Im nie przeszkadza Natura 2000... - dodał nasz rozmówca.

Czy „Natura 2000 nie przeszkadza Niemcom” ? Tego nie jest pewna Dorota Janicka.

- Za stronę niemiecką nie odpowiadam. Najwyraźniej mają oni inaczej zorganizowany proces planistyczny. Ciekawa jestem jednak, jak sobie poradzą z raportowaniem o stanie gatunków i siedlisk w obszarach „naturowych” ? - zastanawiała się głośno dyrektor Janicka.

Dyrektor RDOŚ przyznała, że z formalnego punktu widzenia także w Polsce inwestorzy mogą lokalizować inwestycje, takie jak farmy wiatrowe, na obszarach chronionych, w tym o statusie Natury 2000. Wstępna negatywna opinia nieformalna o niczym nie przesądza, tylko dopiero autorzy raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=22371
Veröffentlichung/ data publikacji: 01.06.2009