Artystyczne kolory lata - Po raz dziesiąty w Marianowie

ZAKOŃCZYŁ SIĘ dziesiąty plener malarski w Marianowie. Trwał trzy tygodnie, a uczestniczyło w nim dziewiętnaścioro artystów z Brazylii, Danii, Japonii, Niemiec i Polski. Prace, które wykonali, można było obejrzeć w miniony piątek w marianowskim kościele. Warto było.

Surowe wnętrze gotyckiego kościoła, z barokowymi i neogotyckimi elementami wyposażenia, wypełniły obrazy. Dołączyły do dwóch wersji Drogi Krzyżowej – tradycyjnej, która znajduje się tam od lat, i nowej, odsłoniętej kwartał temu, którą wykonali artyści, zaproszeni przez Andrzeja Tomczaka, kuratora plenerów. W kościele spotkały się więc wieki dziejów sztuki i wielość współczesności, reprezentowana przez prace artystów z różnych tradycji i przestrzeni. Zasługa to samego Marianowa, które ich inspirowało, oraz gospodarza plenerów, ks. Jana Dziducha, i kuratora, Andrzeja Tomczaka.

– W Marianowie dobrze się pracuje. Na wystawie są cztery moje obrazy, ale namalowałem ich tu więcej – mówił Czesław Tumielewicz, grafik i malarz, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

* * *

UCZESTNIKÓW piątkowego spotkania zaskoczył Herbert Müller, niemiecki artysta malarz z Südbrookmerland, malutkiej wioski we wschodniej Fryzji. Pod murem kościoła, na trawniku, rozwinął czarno-biały obraz na płótnie: siedem metrów długości, pięć szerokości. Z jego lewej strony, u góry, wyrysował panoramę Gdańska, który zna dobrze dzięki współpracy z tamtejszymi artystami, z prawej – skrytą w czerni sylwetę pancernika Schlezwig-Holstein, gotowego do ostrzału Westerplatte. U dołu lewej strony obrazu, żółtymi literami, szwabachą, napisał: 1.9.1939 Uhr 4.45.

– Tak chcę upamiętnić rocznicę wybuchu wojny i napaści Niemiec na Polskę. W Emden, głównym mieście wschodniej Fryzji, zaczną się 1 września II Dni Pokoju. Mój obraz, razem z obrazami moich przyjaciół, Bernda Meyse i Hansa Pollacka, zawiśnie na ścianie Wielkiego Kościoła, do której jest dostosowany – mówił Müller.

II Dni Pokoju w Emden potrwają niemal miesiąc, a ich głównym tematem będzie 70-lecie wybuchu wojny. Ocalałe z wojen mury Wielkiego Kościoła, najstarszej świątyni w mieście, której budowę rozpoczęto ponad 1000 lat temu, są dziś częścią nowoczesnej Biblioteki im. Jana Łaskiego (Johannes a Lasco Bibliotek), sekretarza króla Polski Zygmunta Starego, potem superintendenta w Emden, czołowego działacza reformacji europejskiej, przyjaciela Erazma z Rotterdamu. Jego stryj i nauczyciel, również Jan Łaski, jeden z najwybitniejszych polityków I Rzeczpospolitej, był prymasem Polski, kodyfikatorem prawa, autorem słynnych „Statutów”, twórcą sojuszu Korony z Księstwem Pomorskim.

Herbert Müller był ogromnie rad z zaproszenia do Marianowa. W kościele wystawił jeszcze czarno-białe szkice do swojej antywojennej kompozycji i kontrastujący z nimi nastrojowy obraz rozkwitających nenufarów. Od lat znane są nie tylko w Niemczech jego nostalgiczne pejzaże oraz cykle kompozycji, rozliczających się z niemiecką historią, przypominające obozy koncentracyjne i holocaust. Wstrząsające są też jego prace o ludobójstwie w Kambodży.

* * *

JAK SIĘ rzekło, uczestnicy pleneru przyjechali do Marianowa na zaproszenie prof. Andrzeja Tomczaka; jedni – po raz kolejny, inni – po raz pierwszy. Artystów z Brazylii, Danii i Japonii Tomczak poznał na plenerach, organizowanych co roku przez Remizę Kultury w duńskim Brande.

– Jesteśmy zachwyceni Marianowem, gościnnością ludzi i księdzem Janem, przyjacielem sztuki i artystów. Pracowało nam się tu znakomicie – mówiła Vibeke Lavaetz, pochodząca z Aarhus w Danii, podobnie jak Birthe Reinau i Michael Bredtved, autor barwnych martwych natur.

Lavaetz, uśmiechnięta, z kwiatem we włosach, zaprezentowała na wystawie kompozycje kolorystyczne, inspirowane – jak mówiła – barwami Marianowa oraz kształtami i czerwienią ceglanego gotyku. Malowała też wspólne obrazy z brazylijskim artystą Carlosem Matuckiem, eksperymentującym ze znakami i pismem. Matuck jest też znanym w Brazylii ilustratorem i projektantem książek.

Duże zainteresowanie wzbudzały niewielkie portrety autorstwa Birthe Reinau – ich wyrazista linia, przestrzenny układ, charakterystyczna kolorystyka, być może mająca związek z podróżami artystki do Afryki i Ameryki Środkowej.

Japończycy pokazali obrazy wyraźnie oddające nastrój japońskiej sztuki. Seihi Morioka przedstawił łagodne pejzaże, Mayuko Sumioka – przestrzenne, mozaikowe, czarno-białe kompozycje, jakby widoki wsi (Marianowa?) z lotu ptaka, Tomoko Segi – frapujące studia kolorów, będące efektem przenikania się kawałków barwionego jedwabiu.

Bardzo różnorodne prace zaprezentowali artyści polscy. Z humorem, dowcipnie pokazał Marianowo Czesław Tumielewicz. Ekspresyjne, pełne bólu obrazy męki Chrystusa człowieka namalowała Elżbieta Pawłowska (Warszawa), a poetyckie studia portretowe i niezwykły zupełnie obraz madonny z dzieckiem – Elżbieta Wasyłyk z Trzcianki. Do tajemnic Marianowa i jego metafizyki odwołał się w swoich sugestywnych obrazach Andrzej Tomczak, abstrakcyjne kompozycje zaprezentował Maciej Osmycki, erotyki (w przedsionku kościoła!) – Wojciech Bajsarowicz. Całości dopełniały interesujące rysunki i grafiki Justyny Machnickiej, Magdy Januszkiewicz i Ireneusza Kuriaty oraz charakterystyczne obrazy Wojciecha Zielińskiego.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 01.09.2009