Prom wiele zmienił

Jeszcze kilka lat temu Polacy i Niemcy stojący po obu stronach Odry w Gozdowicach mogli do siebie co najwyżej pomachać ręką. Wszystko zmieniło się po przywróceniu przeprawy promowej, która niebawem zakończy tegoroczny sezon rejsów.

Pierwsza przeprawa połączyła oba brzegi Odry w Gozdowicach już w XVIII wieku. Dzięki temu na jej piaszczystych plażach wypoczywało coraz więcej turystów, dla których wybudowano we wsi hotele, małe pensjonaty, przystanie i restauracje. Przybywali tu m.in. z Berlina. Na drugi brzeg Odry odwiedzający przeprawiali się promem. W swój ostatni rejs jednostka wypłynęła na przełomie 1944 i 1945 r. Potem już o niej nie słyszano. Najprawdopodobniej zaginęła podczas operacji forsowania Odry. Nad ranem, 16 kwietnia 1945 r., od nabrzeża w Gozdowicach odbiły pierwsze polskie łodzie desantowe. Wtedy ożyły stanowiska ogniowe na drugim brzegu Odry. Po wojnie rzeka miała już tylko strzec naszej zachodniej granicy.

Pomachali do nas

W czasie działań wojennych i w ramach powojennych rozbiórek w Gozdowicach zniknęła część zabudowań. To, co po nich zostało, to ślady po dawnych sadach oraz fundamenty, które skrywają dzikie krzewy i trawy. Przetrwał za to szlak po obu brzegach Odry, który jeszcze niedawno prowadził do przeprawy. Teraz urywał się tuż nad rzeką. Czasem, w niedzielne popołudnia, naprzeciw siebie stawali tu Polacy i Niemcy.

– Machali do nas – opowiada Józef Atroszko z Gozdowic. – Raz ktoś z tamtej strony gestykulował nazistowskie pozdrowienie. Innym razem, zimą, Niemcy przeszli do nas po lodzie na zamarzniętej Odrze. Pospacerowali po wsi i wrócili na swoją stronę. Tam czekali już na nich niemieccy pogranicznicy.

Zwiedzają i kupują

12 czerwca 2004 r. w Gozdowicach samorządowcy z Mieszkowic i Güstebieser Loose oraz działacze organizacji pozarządowych dyskutowali o potrzebie przywrócenia przeprawy promowej. Trzy lata później prom „Bez granic” wypłynął w swój pierwszy oficjalny rejs. Odtąd miejscowość, którą odwiedzano najczęściej podczas kolejnych rocznic forsowania Odry, stała się jeszcze bardziej popularna. W zeszłym roku od kwietnia do października z tutejszej przeprawy skorzystało prawie dziesięć tysięcy osób. Kupują miód u miejscowych pszczelarzy, grillują nad Odrą, fotografują, zwiedzają Muzeum Sapera i malowniczą okolicę.

– Więcej ludzi się tu przewija ze względu na prom – potwierdza na koniec Józef Atroszko. – Wieś nadal jest przy tym malutka, cicha i spokojna.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=27700
Veröffentlichung/ data publikacji: 28.09.2009