Dziwne losy pewnego obrazu - Prezent dla carycy

URODZIŁA się w Szczecinie jako Zofia Dorota Augusta von Würtemberg, zmarła zaś jako caryca wdowa Maria Fiodorowna. To jedna z dwóch rosyjskich władczyń, pochodzących z Pomorza. Dziś jedynym zachowanym przedmiotem, związanym z carycą, a znajdującym się na Pomorzu, jest obraz wiszący w ratuszu w Trzebiatowie. Płótno, na którego losy miała wpływ wielka historia, przewędrowało niemal pół Europy, by znaleźć się w mieście, którego widok przedstawia.
Ze Szczecina do Petersburga
PRZYSZŁA caryca była czwartym dzieckiem, a pierwszą córką książęcej pary – Fryderyka Eugeniusza i Fryderyki Zofii Doroty von Würtemberg, związanych od 1750 roku z Trzebiatowem, gdzie Fryderyk dowodził miejscowym pułkiem dragonów. Choć urodziła się w 1759 r. w Szczecinie, młodzieńcze lata spędziła w zamku w Montbeliard i w trzebiatowskim pałacu. Rodzice, marzący o wprowadzeniu rodziny na europejskie trony, mieli w swych planach wielkiego sprzymierzeńca – króla Prus, Fryderyka II.
Dla Zofii szansa na dobre małżeństwo pojawiła się dzięki innej sławnej szczeciniance – carycy Katarzynie II, która u Fryderyka II szukała kandydatki na żonę dla swego jedynego syna Pawła. Ale wybór padł wtedy na inną z niemieckich księżniczek. Gdy Zofię swatano już z bratem jej niedawnej konkurentki, księciem Ludwikiem Hesse – Darmstadt, w dalekiej Rosji doszło do dramatycznych wydarzeń. Po tragicznej śmierci wielkiej księżnej, Paweł I (a raczej jego matka) poszukiwał kolejnej żony, która zagwarantowałaby ciągłość dynastii Romanowów. Tym razem wskazano na Zofię. Narzeczeństwo z Ludwikiem unieważniono za sumę 100 tys. rubli.
W 1776 r. Zofia przybyła na dwór carski w Petersburgu, gdzie po wcześniejszym przejściu na prawosławie i przyjęciu imienia Maria Fiodorowna poślubiła następcę rosyjskiego tronu. Po śmierci Katarzyny Wielkiej w 1796 r. Paweł został carem. Para doczekała się dziesięciorga dzieci i mimo rożnych, czasem przykrych sytuacji, była uważana za zgodne i kochające się małżeństwo.
Wędrujący obraz
PO TRAGICZNEJ śmierci Pawła w 1801 r. Maria została automatycznie odsunięta w cień, choć starała się wywierać wpływ na bieg bieżących wydarzeń. Dała się poznać jako mecenas sztuki i filantropka. W 1809 r. Petersburg odwiedził ówczesny król Prus, Fryderyk Wilhelm III z żoną Luizą. Wiele czasu spędził na rozmowach z cesarzową wdową, która wspominała młodość spędzoną na Pomorzu. Po powrocie do Berlina, król, chcąc podziękować Marii za wspaniałe przyjęcie, zlecił namalowanie obrazu, który przedstawiałby Trzebiatów i znajdującą się tam rezydencję Wirtembergów. Płótno Petera Ludwika Lütke o wymiarach 112x144 cm powstało jeszcze w tym samym roku. Przedstawiało panoramę Trzebiatowa od strony drogi wiodącej do Kołobrzegu. Artysta uwiecznił na nim m.in. kościół Mariacki, Basztę Kaszaną, życie codzienne mieszkańców, i oczywiście pałac. Wkrótce obraz powędrował jako prezent dla cesarzowej wdowy na dwór w Petersburgu, umieszczono go w pałacu Anitschkin (Anichkov).
W gabinecie burmistrza
W 1930 r. twórca trzebiatowskiego muzeum, Johann von Malotki, otrzymał informację, że w jednym z berlińskich antykwariatów został wystawiony na sprzedaż nieznany obraz przedstawiający widok Trzebiatowa z początku XIX w. Po przeszukaniu dostępnych źródeł historycznych był już pewien, że powstał on dla M. Fiodorownej. Panoramę Trzebiatowa udało się zakupić za 1000 ówczesnych marek. Dodatkowe 245 marek pochłonęły niezbędne prace konserwatorskie.
Obraz powstały w Berlinie, prawdopodobnie sprzedany lub skradziony w czasie zamętu wywołanego rewolucją październikową, po powrocie do Berlina zawędrował do Trzebiatowa, gdzie zawisł na honorowym miejscu w ratuszu, w gabinecie burmistrza. Znajdował się w nim do marca 1945 r., kiedy to do miasta wkroczyła Armia Czerwona. Jako zdobycz wojenna został wywieziony do Moskwy, skąd powrócił dopiero w latach 50. ubiegłego stulecia, w ramach rewindykacji dóbr kultury.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 29.06.2010