Niespodziewane pogranicze - Powstaniec warszawski z teksaskiego El Paso

Na tarasie pałacu w Ramin, od lewej: Jolanta Grenke, Edward Orlowski, Andrzej Kotula, prof. Zbigniew A. Kruszewski

Prof. Zbigniew Antoni Kruszewski, politolog z Uniwersytetu El Paso (Teksas), specjalizujący się w problematyce granic, krajów Europy Środkowej i Wschodniej oraz Meksyku, latem każdego roku przyjeżdża do Polski. Jest m.in. wykładowcą Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, którego słuchaczami są obywatele państw b. ZSRR.
Od połowy lat dziewięćdziesiątych prof. Kruszewski niemal każdego roku przyjeżdżał do Szczecina, co łączył zawsze z objazdem granicy polsko-niemieckiej, na której temat już w 1958 r. napisał książkę – pierwszą w USA. W tym roku, po kilku latach przerwy, znów był w Szczecinie i znów „wizytował” pogranicze, którego nie widział od wstąpienia Polski do strefy Schengen.
W latach dziewięćdziesiątych zapraszał do El Paso Polaków i Niemców. Pokazywał im spokojną wówczas granicę amerykańsko-meksykańską, nad którą mieszka. Dziś granica amerykańsko-meksykańska jest zupełnie inna i w niczym nie przypomina granicy polsko-niemieckiej. Rząd USA dosłownie ją fortyfikuje, chcąc przeciwdziałać – z jednej strony – nielegalnej imigracji, z drugiej – przerzutowi narkotyków. Centrum narkotykowej mafii jest sąsiadujące z El Paso meksykańska metropolia Ciudad Juárez. Od kilku lat trwa tam wojna między narkotykowymi gangami, która pochłania rocznie tysiące ofiar śmiertelnych.
 – Wyjazd na granicę polsko-niemiecką zawsze był dla mnie wielkim przeżyciem. Ale teraz, gdy można ją przekraczać zupełnie swobodnie, to dla mnie, Amerykanina z El Paso, po szok i same niespodzianki– mówił prof. Kruszewski w tym roku.
Urodził się w Warszawie, ma 82 lata. Jako żołnierz AK walczył w Powstaniu Warszawskim, potem został wywieziony do niemieckiego lagru. Studia skończył na uniwersytecie w Chicago, był związany z London School of Economics and Political Science, w El Paso pracuje 45 lat. Gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych przyjechał do Szczecina, był wiceprzewodniczącym Kongresu Polonii Amerykańskiej. Spotkał się wtedy z Philippem von Bismarckiem, przewodniczącym Ziomkostwa Pomorzan - on, powstaniec warszawski, z byłym oficerem Wehrmachtu, który jesienią 1939 r. wkraczał do Warszawy, a 1944 r., będąc na froncie wschodnim, wspierał przygotowania do zamachu na Hitlera. Otwarta dyskusja między nimi, zorganizowana w Klubie 13 Muz, była emocjonująca.
Ciche Schwennenz
PRZEZ LATA prof. Zbigniew A. Kruszewski współpracował ze  Smithonians Institute i prowadził m.in. wycieczki studyjne polityków i intelektualistów amerykańskich do Polski, Europy Wschodniej i państw nadbałtyckich. Telewizja Chicago regularnie zapraszała go udziału w panelowych dyskusjach o polityce. Był członkiem zarządu Muzeum Holocaustu w El Paso.
Jako politolog jest współtwórcą nauki o granicach (borderology). W 2006 r. ze swoim meksykańskim współpracownikiem zorganizowali światową konferencję poświęconą granicom, w której wzięło udział 600 naukowców. Taką konferencję był gotów zorganizować także w Szczecinie. Wśród jego przodków jest wielu polskich działaczy niepodległościowych. Jest też prof. Antoni Grabowski (1857-1921), chemik i esperantysta, który przetłumaczył na esperanto m.in. „Pana Tadeusza” Mickiewicza i „Mazepę” Słowackiego.
W ubiegłym tygodniu prof. Kruszewski ze swoim szczecińskim cicerone, Andrzejem Kotulą, przez dwa dni objeżdżali pogranicze, od Szczecina po Łęknicę i Bad Muskau. Odwiedzali m.in. Polaków, którzy mieszkają na niemieckim pograniczu.
Najpierw było Schwennenz, wioseczka blisko Lubieszyna. Trzeci rok mieszkają tu Dana Jesswein, pracująca w Instytucji Kultury Szczecin 2016, i Bartłomiej Wójcik, szef Stowarzyszenia Miejsce Sztuki OFFicyna. Ich dom jest w centrum wsi, z ogrodem, gustownie wyremontowany. Mieszka z nimi także (i ma się bardzo dobrze) kotka, którą zostawili im poprzedni właściciele domu, Niemcy. Bartłomiej Wójcik bardzo chwali Schwennenz, tutejszą ciszę i spokój. – Nie mamy wielu kontaktów z mieszkańcami, bo codziennie wracamy z pracy w Szczecinie późnym wieczorem. Ale każde spotkanie z niemieckimi sąsiadami jest bardzo miłe – mówi. W Schwennenz mieszka kilka rodzin polskich.
Popielowie i Karl Lau
ROSOW tuż za przejściem granicznym w Rosówku. W centrum wsi mieszkają państwo Dominika i Radosław Popielowie z dwoma kilkuletnimi synami: jeden od roku uczęszcza do przedszkola w Tantow, drugi pójdzie tam po wakacjach. Jak mówi Popiela, do przedszkola uczęszcza więcej polskich dzieci, więc placówka zatrudnia od tego roku nauczycielkę Polkę.
Popiela, któremu jeszcze nie tak dawno wróżono karierę polityczną w Szczecinie, jest maklerem nieruchomości w firmie, którą założyli z Jackiem Piechotą. – Zainteresowanie szczecinian kupnem domów w Niemczech nie maleje – mówi.
W Rosow, które jest wsią o metryce średniowiecznej i do 1945 r. było ściśle związane ze Szczecinem, mieszka jeszcze sześć rodzin polskich. We wsi mówi się, że kawałek ziemi kupił tu też ksiądz ze Szczecina i chce tworzyć Ośrodek Biblijny.
Popiela jest członkiem działającego w Rosow stowarzyszenia o nazwie: Kościół Pamięci – Niemiecko-Polski Pomnik Ucieczki, Wypędzenia i Nowego Początku (Förderverein Gedächtniskirche Rosow Deutsch-Polnische Gedenkstätte für Flucht, Vertreibung Und Neuanfang e.V.). Inicjatorem jego powołania był Karl Lau, przez lata burmistrz gminy. On był też inicjatorem odbudowy i modernizacji starego, średniowiecznego kościoła. Odbudowany kościół i wieńcząca go nowoczesna wieża to duma jego i mieszkańców wsi.
Lau, świetnie rozumiejący się z Popielą, prowadzi do kościoła, gdzie jest wystawa o polskich i niemieckich wysiedleńcach i osadnikach. Idąc schodami na wieżę, z której rozciąga się piękny widok na okolicę, można też obejrzeć wystawę o historii Kościoła na Pomorzu.
Karl Lau lubi jeździć do Szczecina, gdzie ma swoje ulubione miejsca i kawiarnie. Gmina Rosow utrzymuje kontakty z Marianowem, a ostatnio z Żabnicą, położoną po drugiej stronie Odry. Obie wsie chcą tworzyć wspólne młodzieżowe drużyny strażackie. W kościele prezentowany był zimą film Michała i Pawła Kulików „Dyfuzja”, mówiący o Polakach, osiedlających się na niemieckim pograniczu.
Naprzeciwko domu Popielów Lau pokazuje tablicę w murze. Jest na niej sentencja: „Z przyjacielem u boku żadna droga się nie jest za daleka”.
 Muzyk i koleżanka Angeli Merkel
SZCZECINIANIN, Piotr Chyliński, absolwent LO V i były muzyk zespołów „Combi” i „Lombard”, prowadzi polsko-niemiecką restaurację „Park” w Mescherin nad Odrą. Kucharzem jest tu jego kuzyn. – Tu mieszkają ludzi spokojni – mówi Chyliński. – Polacy też kupili tu trochę domów.
W menu są dania kuchni niemieckiej i polskiej: bawarska golonka, chłodnik, bigos, pierogi z jagodami... Jako że w menu są też alkohole mocniejsze, zdarzają się – niestety – rodacy zbyt głośni.
- Przychodzą tu Niemcy i Polacy. Dużo jest szczecinian, którzy jeżdżą na basen do gryfińskiej „Laguny”. Nie ma tygodnia, żeby nie zaglądała do nas jakaś niemiecka telewizja - dodaje Chyliński.
Podchodzi kelnerka, Hiltraud Fleming. Jest szkolną koleżanką Angeli Merkel. Chyliński mówi: – Wiem, że sobie czasem zawzięcie mailują.
 Pałac w Ramin
JOLANTA Grenke i Edward Orlowski mieszkają w Ramin, dawnej posiadłości rycerskiego rodu von Ramin (ich własnością był również przygraniczny Stolec pod Szczecinem), a potem prof. Friedricha-Wilhelma Semmlera (1860-1931), słynnego chemika i znanego polityka Republiki Weimarskiej. W czasach nazistowskich w pałacu w Ramin była szkoła Hitlerjugend. Właścicielami właśnie tego pałacu są dziś Jolanta Grenke i Edward Orlowski. Oboje są szczecinianami. Dwadzieścia lat mieszkali w Kilonii.
Jolanta Grenke jest menadżerem w firmie Remos w Pasewalku, budującej znane awionetki. Wcześniej zajmowała się też nowymi technikami informacji i komunikacji. Edward Orlowski, twórca stowarzyszenia Gutshaus Ramin, jest szefem firmy, zajmującej się nowymi technologiami i odnawialnymi źródłami energii. Prowadzi interesy w Wietnamie.
Oboje pracują też nad projektami, związanymi z nauką i biznesem, które mogłyby ożywić społecznie i gospodarczo powiat Uecker-Randow, kierowanymi m.in. do kobiet. Projekty te uwzględniają współpracę z partnerami ze Szczecina.
 Rola Szczecina?
PODCZAS opisanych rozmów i spotkań często pojawiał się wątek miejsca i roli Szczecina w nowej sytuacji pogranicza. Wszyscy mówili, że jest - niestety - niewielka.
Następnego dnia prof. Kruszewski i Andrzej Kotula pojechali jeszcze do Bad Muskau, a więc niemal na południowy kraniec granicy. Potem prof. Kruszewski wrócił do Warszawy, w sierpniu będzie w El Paso. O sytuacji na pograniczu polsko-niemieckim będzie pisał w amerykańskich czasopismach politologicznych. Są tym bardzo zainteresowane.

Foto: Na tarasie pałacu w Ramin, od lewej: Jolanta Grenke, Edward Orlowski, Andrzej Kotula, prof. Zbigniew A. Kruszewski
Fot.: Bogdan Twardochleb

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 25.07.2010