Jeniecki obóz w Altdamm

Historyczne pasje nadleśniczego Szeszyckiego
Jeniecki obóz w Altdamm

Wnuk powstańca wielkopolskiego Seweryna Szeszyckiego od ponad 40 lat interesuje się historią. Duży wpływ, na nietypowe jak na leśniczego zainteresowania, miały z pewnością rodzinne korzenie. A już losy dziadka Seweryna w szczególności. Trudno się temu dziwić, bo to niezwykle interesująca postać.
Wystarczy wspomnieć, że brał aktywny udział w powstaniu, w wyniku którego Wielkopolska wydostała się z brzemienia niemieckiej administracji i stała w 1920 roku częścią państwa polskiego.
Nadleśniczy Nadleśnictwa Rokita Tomasz Szeszycki przez wiele lat gromadził wiedzę i dokumenty na temat powstania i wielu zapomnianych już jego zwycięzców, w tym swojego dziadka, który wykazywał się nie tylko wyjątkowymi zdolnościami wojskowymi ( był m.in. dowódcą sekcji kulomiotów), ale także niecodzienną odwagą. A czasie drugiej wojny światowej starszy sierżant Seweryn Szeszycki przeszedł gehennę więzień i hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Udało mu się przeżyć. Opowieści dziadka chłonął zapewne wnuczek, który przekazywaną ustnie wiedzę poszerzał systematycznie, korzystając z różnych źródłowych dokumentów, książek historycznych i niemieckich wydań gazet. Ważnym źródłem informacji była dla niego m. in. wydawana w Szczecinie gazeta „Ostsse=Zeintung”, a szczególnie jej numery z końca 1918 roku i pierwszych miesięcy roku następnego.
Zapyta ktoś, co ma wspólnego powstanie wielkopolskie ze Szczecinem i jego okolicami? Okazuje się, że ma i to dużo. Bo w liczącym wtedy około 200 tysięcy mieszkańców mieście żyła licząca 2 tys. rodaków Polonia. To ona pomagała powstańcom i polskiej ludności cywilnej aresztowanej w przyfrontowych miejscowościach. Jeńcy z powstania wielkopolskiego trafiali m.in. do więzienia w Golnow, czyli Goleniowie. Traktowano ich wyjątkowo okrutnie, bo niemieckie władze wojskowe uważały ich za buntowników. Otrzymywali głodowe racje żywnościowe, nie udzielano im pomocy medycznej i bestialsko ich bito.
Mało kto wie, że poza powstańcami polska ludność cywilna, głównie z północnej Wielkopolski graniczącej z terenami przyfrontowymi, trafiała także do obozu w Altdamm, czyli do Szczecina Dąbia. Obóz jeniecki usytuowany był w okolicach zakładów AGRYF i salonu FORDA. Internowani w nim Polacy otrzymywali od szczecińskiej Polonii żywność, ubrania, pieniądze, wsparcie psychiczne. Ci, którym udało się uciec przed aresztowaniami, byli ukrywani w mieszkaniach polskich szczecinian.
Jeden z rozdziałów książki Tomasza Szeszyckiego o powstaniu wielkopolskim pt. „Zapomniani zwycięzcy” poświęcony jest powstańcom uwięzionym w obozie w Altdamm i ich brawurowej ucieczce, w której pomagali rodacy. Tomasz Szeszycki, co zrozumiałe, wyławia z ich grona także powstańców - leśników i ich życiowe historie...
Zainteresowany historią nadleśniczy z Rokity wystąpił ostatnio (do Urzędu Miejskiego w Szczecinie) z inicjatywą upamiętnienia zapomnianych dotąd Polaków więzionych w jenieckim obozie i szczecińskiej Polonii, która im czynnie pomagała. Tablica pamiątkowa albo obelisk z tablicą w okolicy AGRYFU przypominałyby o tych ludziach wskrzeszonych z niepamięci przez Tomasza Szeszyckiego. Na pewno warto to uczynić.


Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 16.08.2010