Takiej relacji jeszcze nie było. Strażak, który pierwszy dotarł na miejsce katastrofy Tu 154

- W odległości 50 metrów od miejsca upadku maszyny leżały rozerwane na strzępy ciała ludzi. Stało się jasne, że nikt nie przeżył. Widzieliśmy tylko dwa duże fragmenty samolotu - skrzydła i część kadłuba z wypuszczonym podwoziem. Silniki leżały oddzielnie. Nie było wiadomo, gdzie był kokpit i salon samolotu - wszystko rozpadło się na drobne fragmenty. Szczątki maszyny i ciała były pokryte zawiesiną - mieszanką popiołu i kurzu - wstrząsającą relację rosyjskiego strażaka publikuje dzisiejszy "Moskowskij Komsomolec".

Vollständiger Text/ cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,8464595,Takiej_relacji_jeszcze_ni...
Veröffentlichung/ data publikacji: 04.09.2010