Czy czujemy się Zachodniopomorzaninami? Moje lasy, moja Odra

Czy my, mieszkańcy Pomorza Zachodniego, mamy poczucie wspólnoty? I na jakim etapie kształtowania jest nasza tożsamość?
Przy okazji spisu powszechnego, który daje Polakom możliwość wyboru narodowości, przetacza się przez kraj dyskusja na temat grup etnicznych. Na Pomorzu Zachodnim, oczywiście, daleko nam do tak silnych więzi. Nie mamy ani wspólnego pochodzenia, ani odrębnej kultury. Nie mówimy też gwarą, tylko „czystą” polszczyzną. Zastanawiamy się jednak, jak jest z naszą tożsamością.
- Myślę, że ona cały czas się kształtuje. Pomorze Zachodnie jest wielkim eksperymentem, który jeszcze się wykluwa - mówi nawiązując do powojennej historii regionu Leszek Dobrzyński, przewodniczący klubu radnych PiS w sejmiku województwa. - Pochodzimy z różnych stron Polski. Ta magma jeszcze nie zastygła, choć oczywiście Pomorze Zachodnie w jakimś stopniu nas scala - dodaje.
- Jestem Zachodniopomorzanką. Kiedy jadę do domu i mijam Krzyż, wiem, że jestem w domu. Widzę moje lasy, moją Odrę, moją Inę... - mówi Magdalena Kochan, poseł PO.
Czy spoiwem są dla nas tylko miejsca?
- Nie. Łączą nas też więzi międzyludzkie - odpowiada wiceszefowa PO w regionie.
- Staramy się budować naszą tożsamość także w oparciu o historię. Odnawiamy zabytki. Dbamy na przykład o Zamek Książąt Pomorskich, który przypomina nam o okresie rządów Gryfitów - mówi radny Dawid Krystek, przewodniczący SLD w Szczecinie. Zwraca także uwagę na to, że po wojnie na Pomorze Zachodnie przybyli ludzie z różnych terenów. - Nie tylko z ziem utraconych na wschodzie, ale także z Polski centralnej. Moi dziadkowie przyjechali z Łódzkiego i Mazowieckiego - opowiada radny.
- Wydarzeniem, które nas scala mogą być wydarzenia Grudnia ’70 - dodaje Leszek Dobrzyński. A czy również niemiecka historia naszych ziem?
- Podskórnie chyba żyją w nas obawy, które były nam bliskie jeszcze długo po wojnie. Mówię o obawach, czy Szczecin pozostanie polski. Mówię o niemieckiej historii, mamy chyba poczucie zazdrości, że wówczas Szczecin był zadbany, a my zbyt mało zbudowaliśmy - mówi radny Dobrzyński.
- Mieszkańcom stolicy Dolnego Śląska bliski jest etos niemieckiej twierdzy Wrocław, która długo się broniła - dodaje. - Może i w Szczecinie poprzez stare mury funkcjonuje związek z dawnymi mieszkańcami. Nie możemy przecież stwierdzić, że z niemieckim Szczecinem nic nas nie łączy.
Dobrzyńskiemu nie podoba się jednak pomysł odbudowania w Szczecinie pomnika Sediny.
- Czy innym jest zachowanie zabytków, a czym innym odbudowa pangermańskiej bogini - uważa polityk PiS.
Innego zdania jest Magdalena Kochan. - Sedina jest szczecińska i powinna zostać odbudowana - mówi.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 06.04.2011