Tytuł 99 lat odbudowy - Serce Miasta Chojna znowu będzie piękna

W ZWYKŁY pochmurny dzień plac między gotyckim kościołem mariackim a starym ratuszem jest zazwyczaj pusty i wydaje się nienaturalnie duży. To wrażenie nas nie myli - przed wojną plac był zabudowany. Między ratuszem a kościołem mariackim stał kwartał niskich jednopiętrowych kamieniczek. Do dziś nie zachowały się także sąsiednie ulice. W trakcie wojny i tuż po niej zniszczeniu uległo niemal 90 procent tkanki miasta. Jest jednak szansa, że Chojna odzyska chociaż część dawnego blasku.

Königsberg na dawnych pocztówkach

Na starych pocztówkach z początku XX w. widać ciasną zabudowę w centralnej części miasta w rejonie ratusza i kościoła mariackiego. Do długiej ściany ratusza przywarła mieszczańska zabudowa ulicy ciągnącej się wzdłuż „katedry” jak zwykli nazywać kościół mariacki turyści - i ratusza aż do Bramy Barnkowskiej.
Na innej kartce pocztowej widać, że do starej baszty przylegały stare mury obronne, a z drugiej - pierzeja ulicy. Zwraca uwagę, elegancki, równy bruk. Niestety dzisiaj to wyboista „asfaltowa ulica” pełna dziur i wyrw, łat i garbów.
Kolejna pocztówka - fotografia w sepii. Ileż uroku miał w sobie przedwojenny plac ratuszowy. Ocienione drzewami wejście do ratusza, stare, stylowe latarnie... Tego świata już nie ma. I tak można dziękować historii i nielicznym obrońcom zabytków, że do naszych czasów przetrwały ruiny kościoła mariackiego i ratusza, i że jednak - mimo wszystko - odbudowano te obiekty.

Inne zdjęcie przedstawiające przedwojenny Marktplatz wraz z kościołem mariackim, którego wieża majestatycznie wznosi się ku niebu nad Chojną (niem. Königsberg). Na pierwszym planie rząd kamienic, prawdopodobnie jest to północna ściana ulicy. Za plecami wykonującego fotografię autora znajdował się ratusz.

Na kolejnym zdjęciu widzimy kwartał kamienic, który dzielił kościół mariacki od ratusza. Pod nogami fotografa drobny bruk.

I w końcu wnętrze kościoła mariackiego. To naprawdę niezwykłe miejsce. W tej wielkiej, przed wojną luterańskiej świątyni, są ogromne, wspaniałe organy, nad którymi widać żebrowe sklepienie gwieździste, niżej pięknie wkomponowany w gotyckie wnętrze chór, a w perspektywie wejście (jedno z trzech w kościele). Na pierwszym planie - rząd drewnianych rzeźbionych ław i niezwykła barokowa ambona miedzy innymi z figurami aniołów z trąbkami, przypominająca nieco ambonę w ocalałym z wojennej pożogi gryfińskim kościele.

Co ocalało?

Przedwojenny Königsberg legł w gruzach. Różne są wersje wydarzeń związanych ze zniszczeniem miasta i jego najważniejszych obiektów. Popularna wśród mieszkańców opowieść mówi np., że część obiektów, w tym kościół mariacki uszkodzonych było w niewielkim stopniu, że dopiero po tzw. wyzwoleniu miasta dzieło zniszczenia dokończyli czerwonoarmiści, a później zapewne także szabrownicy, którzy kradli wszystko, w tym także cegły. Tak czy inaczej opowieść o tym, że na wieży kościoła mariackiego broniący się Niemcy umieścili ciężki karabin maszynowy, który unieszkodliwili Rosjanie dopiero artyleryjskim ostrzałem - obowiązuje do dziś.

Zdaniem ks. Antoniego Chodakowskiego, proboszcza parafii, niektóre z tych opowieści są nieprawdziwe. Gros zniszczeń w Chojnie to - jego zdaniem - efekt bezpośrednich działań wojennych.

Po wojnie odbudowano część najcenniejszych obiektów, w tym gotycki ratusz. Ocalały także baszty oraz cześć średniowiecznych murów obronnych. Kiedy jednak porówna się przedwojenne fotografie ze stanem obecnym widać jak niewiele pozostało. A to, co przetrwało do naszych czasów nie jest już w dobrym stanie.

Zaorany rynek

Przed wojną głównym placem w mieście był oczywiście rynek - Marktplatz. Wojna i późniejsze wydarzenia praktycznie zmiotły tę część miasta z powierzchni ziemi. Nie ocalała ani jedna kamieniczka. Zapadła się w niebyt nawet część ulicy przylegającej bezpośrednio do ratusza. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych centrum Chojny wyglądało jak ogromne pole pośrodku którego stały dwie nieproporcjonalnie wielkie, niezwykłej urody budowle. Wokół niemal szczere pole zamknięte z jednej strony wątpliwej urody nowymi domami mieszkalnymi, a z drugiej blaszanymi pawilonami i zwykłym i blokami. Na szczęście w owych smutnych nie tylko dla architektury czasach nie odważono się zabudować blokami terenu bezpośrednio sąsiadującego z ruiną „katedry”. Trzeba przyznać, że ta ruina robiła wrażenie. Rzadko który turysta przejeżdżając przez Chojnę nie zatrzymywał się i nie podziwiał tej działającej na wyobraźnię, pozbawionej dachu, sklepień strzelistej świątyni.

- Kościół ciągle jest w odbudowie. Ile czasu to zajmie? Jeśli nie będzie pieniędzy, to pewnie jeszcze z 99 lat - powiedział ksiądz Antoni Chodakowski.
Odbudowa trwa już niemal 15 lat. Sporo udało się zrobić. W finansowaniu pomagają fundusze unijne, dawni niemieccy mieszkańcy, „warszawska” fundacja polsko-niemiecka. Powstał solidny dach, tyle tylko, że położono nań bardzo nietrwałą dachówkę, która po kilku latach zaczęła się kruszyć i dziś już nadaje się do wymiany. Reklamacji złożyć nie można, bo firma, która ją wyprodukowała przestała istnieć. Udało się odbudować wieżę, powstała platforma widokowa, trwają prace wewnątrz kościoła.

Będąc w środku i patrząc ku górze wielu zwiedzających świątynię widząc konstrukcję więźby dachowej myśli, że tak ma właśnie wyglądać górna część wnętrza.
- Chcemy jednak odbudować sklepienie, ale jeśli się nie uda, to może tak pozostać - powiedział ksiądz Chodakowski.

Konserwator otwiera dyskusję

Ewa Stanecka, wojewódzki konserwator zabytków w Szczecinie uważa, że kwestia kształtu odbudowy kościoła mariackiego w Chojnie - który jak podkreśla - jest zabytkiem unikatowym - ciągle jest otwarta. Mogłaby być także przedmiotem debaty. Czy należy ten kościół zrekonstruować - zmierzać do tego, by odtworzyć jego historyczny wygląd czy też pozostawić „niedokończony”. Ta dynamiczna wersja odbudowy zabytku wpisuje się w skomplikowana historię obecnych polskich ziem zachodnich. To nowe, u nas w Polsce ciągle świeże, podejście do zabytków ma także znaczenie symboliczne - ukazanie konstrukcji więźby dachowej - także imponującej ze względu na skalę - pokazuje wspólny trud odbudowy. Ta konstrukcja podtrzymuje dach, który kiedyś został zniszczony. A więc memento. Ale nie tylko - to także symbol nadziei i pokoju.

Co z centrum?

Ewa Stanecka uważa, że zmiany, które zaszły w centrum Chojny to dopiero dobry początek. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Szczecinie opracował co prawda wytyczne do planu zagospodarowania przestrzennego miasta, jednak - z powodów finansowych - prace nad planem stanęły. Nie zmienia to jednak faktu, że dalsze oszpecanie Chojny - tak jak to się działo od zakończenia wojny do końca lat 90. nie będzie raczej możliwe. Rekonstrukcja tkanki miejskiej przebiegać będzie wolno, ale konsekwentnie. Do zrobienia jest bardzo wiele.

Gmina Chojna zamierza zrealizować w przyszłym roku inwestycję, która będzie początkiem procesu rewitalizacji części historycznej miasta. Za pieniądze unijne wzdłuż murów obronnych powstanie pasaż pieszy. To z pewnością poszerzy cywilizacyjną atrakcyjność tego urokliwego miasta.

Czekamy na ciąg dalszy.

Vollständiger Text/ cały tekst:
Veröffentlichung/ data publikacji: 08.12.2009