Trzcińsko i Graft-De Rijp - to już 20 lat

W tym miesiącu mija 20 lat od nawiązania współpracy Trzcińska-Zdroju z Holendrami. To swego rodzaju ewenement godny nagłośnienia i przypomnienia, bo trudno spotkać w okolicy kontakty tak wszechstronne, owocne i wciąż żywe. To nie jest papierowe partnerstwo dla pokazania, że się otwieramy na Europę, lecz integracja wypełniona treścią, życzliwością i przyjaźnią.
Zaczęło się od tego, że Polak mieszkający od 1957 roku w holenderskim miasteczku Graft-De Rijp - inż. architekt Jerzy Proszkowski wraz z rodziną przypadkowo w 1989 roku trafił do Trzcińska. Odwiedził tam m.in. Dom Pomocy Społecznej, prowadzony wówczas przez siostry zakonne orionistki. Siostra przełożona Eugenia Stwora serdecznie przyjęła gości i pokazała warunki swej placówki. Zapewne nie były one zachwycające, bo J. Proszkowski po przyjeździe do Holandii postanowił niezwłocznie zorganizować pomoc dla rodaków. Nieocenionym sprzymierzeńcem okazał się ks. Jakobs Timmer i przewodniczący tamtejszej rady parafialnej prof. Jan Maria van Langen. Już 1 maja 1990 r. przyjechał on z małżonką do Trzcińska. Siostra Eugenia zainicjowała spotkanie z ks. proboszczem Mieczysławem Żołędziejewskim. Ustalono formy pomocy dla DPS-u i parafii.
Machina poszła w ruch. Holendrzy zajęli się zbiórką odzieży, sprzętu gospodarstwa domowego, rehabilitacyjnego oraz pieniędzy. Ks. Żołędziejewski powołał zespół charytatywny, który miał za cel rozeznanie rodzin najuboższych i ich potrzeb. Przewodniczył mu Adolf Ostrowski, który był zarazem przewodniczącym rady parafialnej i uczestnikiem spotkań polsko-holenderskich.

Vollständiger Text/ cały tekst: http://www.gazetachojenska.pl/gazeta.php?numer=10-21&temat=3
Veröffentlichung/ data publikacji: 25.05.2010