Tożsamość spod Cedyni a etnogeneza

Z zainteresowaniem przeczytałem serię polemik wokół bitwy pod Cedynią, obserwując, jak spór o historyczną faktografię przekształca się w dyskusję ideologiczną. Jeśli chodzi o realia, chronologię i geografię samego wydarzenia, skądinąd bardzo interesujące, nie będę się wypowiadał, gdyż nie jestem historykiem i chylę czoła przed wybitnymi znawcami tego przedmiotu.

Uważam, że historia, nauka o przeszłości, powinna uwolnić się od ideologicznych obciążeń, tendencyjnej interpretacji wydarzeń, nacechowanej aksjologią na służbie propagandy i obrony jakiejkolwiek „słusznej sprawy” - zwłaszcza wtedy, gdy dochodzi do łatwej prezentystycznej wykładni dziejów. Przekonują mnie argumenty oparte na chronologii, toteż bitwa pod Cedynią nie może być traktowana jako konflikt polsko-niemiecki, jeśli żaden z tych narodów jeszcze nie był wówczas ukształtowany i żadnej ze stron konfliktu nie przysługiwała współczesna tożsamość narodowa. To kłamstwo podobne temu, że Polak urodzony w Wilnie w 1930 roku „urodził się w ZSRR” - jak mu później wpisywali w dowodzie osobistym urzędnicy PRL. Nie powiemy przecież, że Napoleon napadł na Związek Radziecki ani że Rzymianie najechali Jugosławię.
Poza tym „patriotyczne” upamiętnianie doniosłych (lub nie) wydarzeń historycznych nie może być dokonywane na skróty. Jałtańskie decyzje Churchilla i Stalina nie wynikały z żadnych dowodów polskości ziem zachodnich, a udowadniana potem ich „piastowskość” była aliantom zupełnie obojętna.

Rozważania o tożsamości narodowej, sięgające z XXI wieku wprost do średniowiecza, moim zdaniem są wielkim nieporozumieniem i manipulacją, która polega na uchyleniu kilku wieków Polski Jagiellonów i Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ta redukcja jest oczywiście również spuścizną po PRL-owskiej propagandzie, która poprzez nobilitację Piastów próbowała wymazać kłopotliwy problem Kresów i związanej z nimi wieloetniczności państwa polskiego. Wybieranie faktów wygodnych i pomijanie niewygodnych - co się zdarza zresztą politykom na obu brzegach Odry - jako argumentów na rzecz „polskości” czy „niemieckości”, to zniekształcanie dziejów, które jeśli mają o czymś pouczać, to powinny być traktowane jako całość, ciągłość, a nie jakiś użyteczny wycinek z czasów Mieszka czy Bismarcka. Prowadzi to do jałowej licytacji, w której nie wiadomo, co się liczy najbardziej: kto był tu pierwszy, kto był ostatni, czy może kto był najdłużej?

Upierając się przy redukcjonistycznym obrazie „prawdziwego Polaka”, uchylamy bogatą tradycję, poszukując jakiejś urojonej polskości „czystej”, w którą wierzyć mogą jedynie ignoranci, nieznający choćby wielonarodowej genealogii dynastii Jagiellonów. Jeśli koniecznie musimy toczyć debaty o tożsamości (głównie dla poprawy samopoczucia), pamiętajmy o paru rzeczach:
1. Każdy naród musiał się kiedyś ukształtować i żaden nie istnieje od początku świata.
2. Etnogeneza, czyli proces wyodrębniania się jakiejś nacji czy grupy etnicznej (którego efektem jest nazwa własna, etnonim), to przede wszystkim procesy integracyjne polegające na mieszaniu (krzyżowaniu) dwóch lub więcej grup.
3. Dzieje świata to nic innego, jak przesuwanie granic i wędrówki ludów.

Troska o tożsamość - raczej kulturową niż etniczną - jest godna szacunku, ale z istotną korektą. Budowana wyłącznie w oparciu o przeszłość (a zwłaszcza historię bitew i wojen) jest jedynie konserwowaniem agresji i wznoszeniem murów zamiast mostów. Zapatrzenie w groby i zabytki określać ją może przede wszystkim negatywnie: jako lęk przed przyszłością.
Piotr Michałowski
Autor jest prezesem szczecińskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Ukończył filologię polską na UAM w Poznaniu i bibliotekoznawstwo na Uniw. Wrocławskim. Poeta, eseista, krytyk literacki i teatralny, teoretyk literatury. Adiunkt na Uniwersytecie Szczecińskim. Wydał m.in. tomiki: „Poemat w czerwieni” (1984 w drugim obiegu) i „Powidok powietrza” (1994), „Za czarnym wielokropkiem...” (1999), cykl limeryków „Li(me)ryczny plan Szczecina” (1998) oraz monografię „Miniatura poetycka” (1999). Publikuje głównie w książkach zbiorowych oraz czasopismach literackich i naukowych, m. in.: „Literatura”, „Literatura na Świecie”, „Odra”, „Nowe Książki”, „W drodze”, „Borussia”. W latach 1993-95 współpracował z „Gazetą na Pomorzu”. Autor licznych opracowań z zakresu literatury współczesnej, zwłaszcza poezji, m.in. Szymborskiej i Tuwima. Współredaktor Szczecińskiego Kwartalnika Kulturalnego „Pogranicza”. Laureat Ogólnopolskiego Konkursu na Recenzję Literacką, ogłoszonego przez dwumiesięcznik „Tytuł” (1998).

„Gazeta Chojeńska” nr 43 z 23.10.2007